Dzisiaj jest czwartek, 14 grudnia 2017 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 39 z dnia 24.09.2013

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
A jednak chce się latać
Referendalne emocje
Opłata śmieciowa może być mniejsza
W Widuchowej opozycja w ataku
Klub nieformalny
Rozeta w Kołbaczu jeszcze bardziej bezcenna
Wzorcowy PGR na wystawie
Wielka kolekcja dla muzeum
Odkopywanie archeologii
Żeby było bezpieczniej na drogach
Chronić co cenne
Odpracować zaległości?
Sport

Odkopywanie archeologii

Prof. Krzysztof Misiewicz
Mówi się - i całkiem słusznie, że nasz region przesycony jest historią. Tą sprzed ponad tysiąca lat (bitwa pod Cedynią - fakt historyczny, a jednocześnie założycielski mit polskiej tożsamości narodowej i państwowej), jak i historią krwawych walk o forsowanie Odry w 1945 roku, czyli o wrota do Berlina (stąd tak obfite łowy poszukiwaczy militariów z tamtych dni). Wydawałoby się więc, że blisko 70 lat polskiej państwowości na tym terenie obfitowało w duże badania archeologiczne. I tu napotykamy paradoks, bo w rzeczywistości było inaczej. Poza badaniami na cedyńskim grodzisku trudno wymienić inne takie prace. Ta bierność polskich archeologów wynikała z kilku czynników. Problemy historyków ze zlokalizowaniem słynnej bitwy pod Cedynią (choć słynnej tylko w Polsce) powodowały, że nie wiadomo dokładnie, gdzie kopać i szukać jej ewentualnych śladów. A nad wszystkim (w tym i nad nauką) górowała ideologia, co wcale nie skończyło się wraz z upadkiem komunizmu. Skutkiem było np. przerwanie w latach siedemdziesiątych XX wieku wykopalisk cedyńskich, bo zamiast tego, czego szukano - czyli śladów słowiańskich odkopywano germańskie.

Zdalnie sterowane urządzenie fotografowało cedyńskie grodzisko
z lotu ptaka
Dlatego dobrze, iż w ostatnich latach obserwujemy powrót zawodowych archeologów na nasz teren. Mało tego, są też wspólne tego typu projekty polsko-niemieckie i współpraca układa się bardzo dobrze. O odkryciach w Czelinie piszemy często (także w tym numerze). Na szczęście możemy pisać też o badaniach na grodzisku w Cedyni. W piątek zakończyły się tam polsko-niemieckie warsztaty „Nowoczesne metody w archeologii”. Organizatorem był Cedyński Ośrodek Kultury i Sportu we współpracy ze Stowarzyszeniem Historyczno-Kulturalnym Terra Incognita z Chojny. Główną postacią był prof. Krzysztof Misiewicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista od nieinwazyjnych metod badań i geofizyki archeologicznej. Nic więc dziwnego, że posługiwano się tego typu najnowszymi technikami z wykorzystaniem zdalnie sterowanego helikopterka z zainstalowanymi na nim kamerami. Na zdjęciach z wysokości zauważono linię charakterystyczną dla dawnych grodzisk.
COKiS przygotował warsztaty w ramach większego projektu pt. „Polsko-niemieckie dni chleba, archeologii i rękodzieła - Cedynia 2013”. Zajęcia odbywały się także w miejscowym muzeum. O dziejach Cedyni mówił dr Paweł Migdalski - prezes Terra Incognita. Zajęcia komputerowe prowadził dr Grzegorz Kiarszys z Zakładu Archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego. Objeżdżano też lub omawiano najważniejsze okoliczne grodowe stanowiska archeologiczne, np. w Raduniu, Lubiechowie Górnym, Czachowie, Mętnie, Stolpe, Schwedt.

Międzynarodowi studenci na pograniczu
17 września uczestnicy warsztatów spotkali się z polskimi, niemieckimi, czeskimi i szwedzkimi studentami, którzy pod kierunkiem prof. Jörga Hackmana z Uniwersytetu Szczecińskiego kolejny raz objeżdżalii nasze pogranicze w ramach II Międzynarodowej Szkoły Letniej „Go East”. Przed południem studenci spotkali się w Schwedt z dyrektorem tamtejszego teatru UBS Reinhardem Simonem, który od lat bardzo angażuje się we współpracę z polskimi sąsiadami. Po południu zwiedzano polski cmentarz wojskowy Siekierki w Starych Łysogórkach i zdobywano Górę Czcibora. Wieczorem podczas dyskusji w cedyńskim muzeum z udziałem m.in. burmistrza Adama Zarzyckiego, dyrektor COKiS-u Małgorzaty Karwan i kustosza Ryszarda Mateckiego rozmawiano o transgranicznych problemach, głównie o ekologii i mostach. Nierozstrzygnięty pozostał spór, czy mostów na Odrze jest już dość, czy ich brakuje.
Studenci z czterech krajów na siekierkowskim cmentarzu


Czelin jeszcze bliżej historii
Dr Rogalski prezentuje znalezione trzy dni wcześniej w grobie z I wieku umbo, czyli część tarczy wojownika
Odkrycia archeologiczne z początku naszej ery w Czelinie (pisaliśmy o nich wielokrotnie) wrastają w miejscową społeczność, co jest bardzo istotne, gdyż niczego nie da się robić na dłuższą metę wbrew mieszkańcom. Dlatego przy pomniku pierwszego polskiego słupa granicznego nad Odrą gmina Mieszkowice urządziła mały skansen archeologiczny (pisaliśmy o tym w marcu). Natomiast 13-14 września zorganizowano Czelińskie Spotkania Archeologiczne - festyn dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Kluczową postacią był dr Bartłomiej Rogalski z Muzeum Narodowego w Szczecinie, prowadzący tu bardzo owocne wykopaliska. Pierwszego dnia uczniowie ze szkół z Mieszkowic, Zielina i Czelina zwiedzili skansen i dowiedzieli się, czym zajmuje się archeologia. Magdalena Jakołcewicz i Przemysław Skarżyński z Koła Archeologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego prowadzili konkursy o wykopaliskach (także z częścią praktyczną). Najlepsza okazała się klasa V z SP Zielin. Dużą atrakcją był pokaz starych instrumentów w wykonaniu kolekcjonera i muzyka Stanisława Mazurka. Specjalnym gościem festynu był Dominik Górski - dyrektor Centrum Szkoleniowego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie i konsul honorowy Szwecji.

Trzy dni przed festynem dr Rogalski odkrył na czelińskim żwirowisku kolejny pochówek z I wieku naszej ery z kompletnym wyposażeniem, w tym z jednosiecznym mieczem żelaznym, typowym dla plemion basenu Morza Bałtyckiego. Tegoroczne badania potrwają do końca września i mają być kontynuowane w przyszłym roku.
Na starych instrumentach ze swej kolekcji
grał Stanisław Mazurek
Drugiego dnia w festynie uczestniczyli głównie mieszkańcy Czelina. Zaprezentowano dwa filmy o tej miejscowości (która długo była miastem) i o wynikach wykopalisk. Dużym zainteresowaniem cieszył się turniej łuczniczy (z udziałem m.in. burmistrza Mieszkowic Andrzeja Salwy) oraz konkurs krzesania ognia. Czelińskie Koło Gospodyń Wiejskich częstowało grochówką, jajecznicą na pomidorach, sałatkami i domowym ciastem. Festyn zakończyła zabawa taneczna.
W konkursach wygrała kl. V z Zielina
Czelińskie Spotkania Archeologiczne przygotowano w ramach Europejskiej Akademii Sołtysa, realizowanej przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie wraz z sołectwem Czelin przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Koordynatorem projektu był Krzysztof Karolak. Organizatorzy dziękują za wsparcie organizacyjne i pomoc rzeczową: Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, drukarni Pol-Graf Dębno, Nadleśnictwu Mieszkowice, W. Kadzikowskiemu, S.J. Michalskim, A. Woźniakowi, M. Dobrowolskiemu, B. Koziołowi, J. Dereń, studentom archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego, S. Mazurkowi, dyrektor i pracownikom MGOK Mieszkowice, dyrektor i pracownikom SP w Czelinie, paniom z KGW Czelin i redakcji „Gazety Chojeńskiej”.
Robert Ryss

do góry
2017 ©  Gazeta Chojeńska