Dzisiaj jest poniedziałek, 23 października 2017 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 41 z dnia 10.10.2017

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Niszczycielska wichura
Spór marszałka z burmistrzem
Czy możliwa jest samowystarczalność?
Zabudować czy nie zabudować?
Świeć przykładem!
Rywalizowali strażacy
Sport

Zabudować czy nie zabudować?

Od lat nierozstrzygnięty jest los placu w Chojnie między kościołem Mariackim a ratuszem. Teraz jest tam wykorzystywany okazjonalnie raz czy dwa razy w roku pusty trawnik, a do II wojny od setek lat stały kamieniczki. Chodząc tu po murawie, stąpamy po sklepieniach piwnic.

Znaków zapytania jest kilka. Jedni uważają, że trawiasty plac przydaje się, gdy np. na Dni Chojny przyjeżdża wesołe miasteczko. Inni martwią się, że odtworzenie kamieniczek (takich jak kilkanaście lat temu, tuż obok, na ul. Jagiełły) przysłoni panoramę monumentalnego kościoła Mariackiego - najważniejszego zabytku Chojny. Jednak funkcjonuje też przeciwny pogląd: że kamieniczki na placu uwydatniłyby jeszcze sylwetkę wielkiej budowli, która obecnie bije w oczy jak rodzynek wyciągnięty z ciasta czy jak samotna sierota albo matka, której odebrano liczne dzieci. Pisaliśmy już siedem lat temu w nr. 34, że same rodzynki to jeszcze nie ciasto, a piękny zabytek w pustej, zdegradowanej przestrzeni to jeszcze nie miasto. Warto zaznaczyć, że zwolennikiem zabudowy placu jest architekt Maciej Płotkowiak - autor projektu odbudowy kościoła Mariackiego. Dodajmy, że to nie gmina miałaby budować kamieniczki, lecz jeszcze by na tym zarobiła, sprzedając grunty i potem pobierając podatek od nieruchomości.

Chojeński rynek z widokiem na kościół Mariacki przed 1945 rokiem

Nie da się zbyć milczeniem zastrzeżeń tych, którzy krytykują pomysły wiernego odtwarzania staromiejskiej zabudowy z lat, kiedy samochodów prawie nie było. Kłopot ze znalezieniem miejsca do parkowania jest coraz większy (podobnie jak we wszystkich miastach). Obrzeże zielonego placu jest teraz wykorzystywane na ten cel. Czy pojawiające się co jakiś czas apele o zakaz parkowania na placu Konstytucji to dobry pomysł? Pomijając pogłębienie w ten sposób deficytu miejsc parkingowych, warto zastanowić się, jak wyglądałby wielki goły plac, ożywający zaledwie parę razy w roku. Pusty i senny rynek to jeden z głównych symboli małomiasteczkowej nudy i stagnacji, czyli miejsca, z którego chce się uciec. Więc niech przynajmniej ożywiają go samochody. Lepszy żywy parking niż martwy plac. Piszę to jako zmotoryzowany, mający sam nieraz problemy z zaparkowaniem przed ratuszem.

Jak poinformował na ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Adam Fedorowicz, kwestia zabudowy placu powraca. Obecnie zwrócono się o opinię do wojewódzkiego konserwatora zabytków Ewy Staneckiej. Burmistrz wspomniał też o pomysłach na podziemny parking w tym miejscu.

To samo miejsce obecnie

Być może najważniejszy problem jest natury urbanistycznej (choć jednocześnie i psychospołecznej). Chojna nie ma typowego centrum, bo w tym miejscu zieje dziura. Dwa leżące obok siebie wielkie place (ten zielony oraz brukowany plac Konstytucji 3 Maja przy ratuszu) rozbijają jej serce, bo tworzą nienaturalnie wielką pustą przestrzeń, która raziłaby nawet w dużo większych miastach. Jest to dziura w sercu Chojny i jeśli chce się poważnie traktować jej miejskość, to nie można dowolnie i bez głębszej koncepcji szafować powierzchnią tego serca. A co ma do tego psychologia? Otóż Chojna cechuje się słabym stopniem integracji społecznej, na co wpływ - obok nieproporcjonalnej do liczby ludności rozległości terytorialnej - ma m.in. brak scalającego ten organizm centrum urbanistycznego.
Robert Ryss

do góry
2017 ©  Gazeta Chojeńska