Dzisiaj jest sobota, 23 czerwca 2018 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 07 z dnia 13.02.2018

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Życzenia walentynkowe
Igranie z demonami
Zaniedbane unikaty
Skąd pieniądze na zabytki?
Co będzie na Włóczykiju?
25 lat przejścia granicznego w Osinowie
Nowe karetki dla Chojny i Mieszkowic
Sport

25 lat przejścia granicznego w Osinowie

Równo ćwierć wieku temu, w marcu 1993 roku, otwarto przejście graniczne w Osinowie Dolnym. Szybko stało się ono jednym z najbardziej uczęszczanych pod względem ruchu osobowego, bo na całej polskiej granicy stąd właśnie jest najbliżej do Berlina. Zaowocowało to wielkimi bazarami, a później także bardziej cywilizowanymi sklepami, restauracjami, stacjami paliw i punktami usługowymi. Siłą rzeczy Osinów stał się też polem rywalizacji dużego kapitału, bo w grę wchodzą wielkie zyski.
Po wojnie nigdy przedtem nie było tu przejścia granicznego. I tak zakątek kojarzący się przez blisko pół wieku z zapomnianym przez wszystkich krańcem świata nagle stał się niemal jego środkiem, a przynajmniej bardzo blisko tego środka położonym, bo tylko 50 km od rogatek jednej z najbardziej dynamicznych metropolii Europy.

Nowe budynki przejścia granicznego w Osinowie powstały w 1997 roku. Wcześniej celnicy i strażnicy graniczni pracowali przez cztery lata w pomieszczeniach kontenerowych.

Leszek Chwat - 1990-94 był burmistrz Cedyni, 1993-97 poseł, 2002-04 wiceprezydent Szczecina
25 lat temu „Gazeta Chojeńska” rozmawiała z ówczesnym burmistrzem Cedyni Leszkiem Chwatem. Oto fragmenty wywiadu.


- Przejście w Osinowie - temat dyżurny wszystkich lokalnych mass mediów. Jego otwarcie miało nastąpić w grudniu, później parokrotnie zmieniano terminy, tłumacząc opóźnieniami w robotach budowlanych. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że strona niemiecka celowo opóźnia otwarcie i może się ono odwlec aż do maja.

Burmistrz Cedyni Leszek Chwat: - Prawda jak zwykle leży po środku. Zostało do wykonania trochę robót budowlanych, a pogoda jest taka, jaka jest i na to nie ma rady. Jak na zimowe warunki i tak wiele zrobiono. A strona niemiecka... Tam niestety, jest taki układ, że samorządy mają jeszcze mniej do powiedzenia niż u nas. Spotkałem się z zastępcą landrata [czyli starosty] powiatu Bad Freienwalde, z którym graniczymy i oni rzeczywiście chcieliby przesunięcia terminu otwarcia. Liczą na to, że blokując otwarcie przejścia, wymogą na rządzie federalnym jakieś subwencje na budowę dróg. Poza tym to przejście zostało wymienione w umowie międzynarodowej i strona rządowa nie stawia żadnych przeszkód. Ja zresztą nie mam wpływu na to. Co mogłem, to zrobiłem. Teraz jest to w rękach MSW.

- Ile gmina bezpośrednio zainwestowała w to przedsięwzięcie?

- Nie zainwestowała ani grosza, no może pośrednio. Na targowisku pobierano przedpłaty. Gmina nie brała należnej jej części i pieniądze przeznaczyliśmy na budowę targowiska i przejścia.

- Ile dał Urząd Wojewódzki?

- Przejście kosztowało ponad 10 miliardów [starych zł]. Strona rządowa włożyła 100 mln w planowanie przestrzenne. Wojewoda finansuje także budowę dróg i pasa wyczekiwania na odprawę. Prawdopodobnie UW wyposażył też służby graniczne w środki łączności, meble, urządzenia biurowe itd. W tym roku w budżecie wojewody ma znaleźć się 30 mld zł na ten cel.

- Więc skąd wzięliście te 10 miliardów?

- Wpłynęły one od handlowców. Wzięła to na siebie firma, która zajęła się targowiskiem. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy były to tylko pieniądze z przedpłat, czy też dołożyła swoje. Umówiliśmy się, że gmina żadnych kosztów budowy targowiska i przejścia nie będzie ponosiła.

- Kiedy zostanie uruchomione przejście towarowe?

- Dla potrzeb ruchu towarowego trzeba to przejście rozbudować. Szef Wojewódzkiego Urzędu Celnego ma swoje wymagania. Według niego musi być zbudowany parking na co najmniej 50 ciężarówek. Prawdę mówiąc ani nam, ani naszym sąsiadom zza Odry tak bardzo na przejściu towarowym nie zależy. Do czasu przygotowania obwodnicy dla miasta mógłby być to wielki kłopot, jak w przypadku Chojny.
„Gazeta Chojeńska” z 24 lutego 1993 r.

do góry
2018 ©  Gazeta Chojeńska