Dzisiaj jest sobota, 23 czerwca 2018 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 10 z dnia 06.03.2018

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Polskie obozy, algierskie gestapo, ukraińska pani
Na Włóczykiju pożegnano Tomka Mackiewicza
Osinów przed wieloletnimi przeszkodami
Co dalej z chojeńskimi zabytkami?
Nie zlikwidowali ZGM-u
W Qaarsut, Uummannaq i Saattut
Posprzątali cudze śmieci
Sport

Na Włóczykiju pożegnano Tomka Mackiewicza

Przed paroma tygodniami polskie i światowe media emocjonowały się dramatem alpinistów: Francuzki Elisabeth Revol i Polaka Tomasza Mackiewicza, którzy atakowali samotnie himalajski ośmiotysięcznik (8126 m) Nanga Parbat. Jak wiemy, wyprawa miała tragiczny skutek, bo po zdobyciu szczytu Polak nie zdołał zejść do bazy, a Francuzkę po brawurowej, szaleńczej akcji uratowali nasi alpiniści: Denis Urubko i Adam Bielecki, którzy wraz z ekipą przebywali w Himalajach, biorąc udział w ataku na K2. Zimowe wejście na Nangę to przedsięwzięciem bez precedensu, gdyż odbywało się bez żadnego wsparcia tragarzy i bez użycia butli tlenowych. Tomasz Mackiewicz chyba miał obsesję na punkcie tej góry, bo zimą próbował wspinać się siedem razy. Revol także dostroiła się do niego, bo była to już jej czwarta próba.

Tomek „Czapkins” Mackiewicz (fot. Włóczykij)

Lecz nie o tym chcę pisać, lecz o lokalnym wątku związanym z Mackiewiczem, bo zapewne niewiele osób go zna. Otóż Tomasz był bliskim przyjacielem gryfińskiego ekstremalnego podróżnika i himalaisty Marka Klonowskiego. W wywiadach często go wspomina. Razem wybrali się na pierwszą zimową wyprawę na Nanga Parbat z tego między innymi powodu, iż zimą pozwolenie od władz pakistańskich kosztowało tylko 300 euro, a latem 10 tys. Nie brakło im entuzjazmu, ale brakło pieniędzy. Razem z Klonowskim 10 lat temu zdobyli najwyższe wyróżnienie podróżnicze w Polsce, czyli Kolosa. Dostali go za samotną, ekstremalną wyprawę (40 dni przez lodowce) na najwyższy szczyt Kanady Mount Logan, mający prawie 6 tys. metrów wysokości. Nie sama wysokość była jednak prawdziwym wyzwaniem, lecz prawie 400-kilometrowy marsz - jak określał Mackiewicz - z buta po głębokim śniegu, uważając na dziury i różne rozpadliny. Nieraz udawało się im pokonać tylko 300 metrów w ciągu godziny.

Jedną z gwiazd tegorocznego Włóczykija był zespół Raz Dwa Trzy, dając koncert 23 lutego i wykonując piosenki nie tylko własne, ale także Wojciecha Młynarskiego i Agnieszki Osieckiej. Niektóre teksty były bardzo aktualne. Na zdjęciu lider zespołu Adam Nowak.

Godzinny film z tej wyprawy mogliśmy zobaczyć 23 lutego podczas 12. Gryfińskiego Festiwalu Miejsc i Podróży „Włóczykij”. W wielu ujęciach Tomek uzewnętrzniał swój charakter, filozofię życiową, stosunek do świata i przyrody. To naturszczyk, który zapewne miał więcej odwagi niż rozwagi. Marek się do niego dostroił albo się wzajemnie uzupełniali. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” powiedział: „Zacząłem się zastanawiać, jak to jest, że ludzie już po Księżycu chodzą, a nie mogą zimą na Nangę i K2. Nie pojmowałem tego. Mieliśmy wizję, która później została zweryfikowana w brutalny sposób”.

Festiwalową brać karmiło przez wiele dni Koło Gospodyń Wiejskich „Krzymowianki” z Krzymowa (gmina Chojna) wraz z sołtyską tej miejscowości Anną Komorzycką (pierwsza z prawej)

Bohaterów wyróżnionych Kolosem nie było na pokazie filmu. Tomasz pozostał na zawsze pod swoją upragnioną Nangą, a Marek nie zdążył jeszcze dotrzeć do Gryfina. W piątek 2 marca nastąpił wzruszający moment, gdy festiwalowa publiczność i podróżnicy pożegnali Tomka.
Tadeusz Wójcik


Do festiwalu jeszcze będziemy wracać

do góry
2018 ©  Gazeta Chojeńska