Dzisiaj jest wtorek, 29 września 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 48 z dnia 28.11.2006

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Znamy już wszystkich burmistrzów i wójtów
Wybrano przewodniczących
Nieczysta gra jednak nie popłaca
Ostrzegam przed nacjonalizmem
Badmintonowy rekord w Nawodnej

Ostrzegam przed nacjonalizmem

To były niezwykłe spotkania z niezwykłym człowiekiem. 80-letni Sally Perel od wielu lat spotyka się z młodzieżą szkolną w Niemczech, a w tym roku po raz pierwszy także w Polsce. 14 i 15 listopada odwiedził gimnazja w Cedyni i Gryfinie, a nazajutrz wieczorem zakończył swą trasę w Schwedt, zaś przed południem spotkał się w Centrum Kultury w Chojnie z uczniami Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2. Wcześniej młodzież obejrzała głośny film Agnieszki Holland "Europa, Europa", oparty na poruszającej autobiografii Perela. Przypomnijmy, że jako żydowski chłopiec uciekł on z hitlerowskich Niemiec najpierw do Polski, a potem do Związku Radzieckiego. Gdy Niemcy napadli na ZSRR, uwierzyli mu, że nie jest Żydem, a nawet skierowali do elitarnej szkoły Hitlerjugend. Jeden z oficerów Wehrmachtu zamierzał go nawet adoptować.
Sally przeżył wojnę i wyjechał do Izraela, gdzie mieszka do dziś. Działa tam w ruchu pokojowym. - Mam jeszcze iskierkę nadziei, że zapanuje pokój, mimo fundamentalistów po stronie palestyńskiej i izraelskiej - powiedział w Chojnie. Jego podróże po szkołach organizowane są przez poczdamską fundację F. C. Flick Stiftung przeciw ksenofobii, rasizmowi i nietolerancji.

Ty masz żyć!
- Tylko cudem nie nabawiłem się schizofrenii - opowiadał chojeńskim uczniom o swym pobycie w szkole Hitlerjugend. - Miałem w sobie dwie skrajne dusze: żydowską i niemiecką. Te cztery lata to były dla mnie cztery wieki. Ja też padłem ofiarą tej totalnej indoktrynacji i obciąża mnie to do dziś. Nawet zacząłem się identyfikować z ideologią narodowego socjalizmu. Wierzyłem tylko, że Żydzi będą wywiezieni na Madagaskar, a nie wymordowani. Bo chciałem w to wierzyć, żeby móc znów zobaczyć matkę. Bałem się, żebym jako Żyd nie zaczął nienawidzić samego siebie. Bo naziści przedstawiali Żydów jako uosobienie szatana. To antysemickie wyobrażenie spotyka się jeszcze dziś, także w Polsce. Gdy ostatni raz widziałem matkę przed moim wyjazdem z Łodzi na wschód, powiedziała mi: "Synku, ty masz żyć!". To polecenie wypełniłem. Ono uratowało mi życie, bo dało mi siłę. A ostatnie słowa ojca do mnie brzmiały: "Sally, nigdy nie zapomnij, kim jesteś". I tego jeszcze nie wypełniłem, bo nadal tkwi we mnie ten hitlerowski chłopak. Do dziś czuję nostalgię, jak widzę na filmach chłopców maszerujących pod sztandarem ze swastyką. Ale wtedy przede wszystkim chciałem przeżyć i nie zastanawiałem się ani przez chwilę, że w tej samej minucie, kiedy ja krzyczę "Heil Hitler!", mordowani są moi bracia i siostry - powiedział Sally Perel. Polscy uczniowie zapytali go, czy ma jakieś zdjęcia z czasów wojny. Pokazał im przechowywaną w portfelu swą wyblakłą fotografię jako chłopca w mundurze Hitlerjugend.

Ostrzegam przed nacjonalizmem
- Pierwszymi ofiarami Holokaustu były dzieci, bo nie mogły pracować. Spalenie miliona żydowskich dzieci było samobójstwem niemieckiej kultury. Ja przeżyłem po to, by w imieniu tego miliona występować. Chcę was ostrzec przed skrajną prawicą, która dziś znów podnosi głowę. Nie przyjeżdżam do niemieckiej młodzieży, żeby ją obwiniać, bo wina nie jest dziedziczna. Ale mówię: "Będziecie winni, jeśli to znów się stanie". Bardzo łatwo jest zasiać nienawiść w głowach młodych ludzi. Nazistowskim wychowawcom szybko udało się otumanić inteligentną niemiecką młodzież, wykorzystując cynicznie jej prawdziwy patriotyzm. Sensem mojego życia jest ostrzeżenie młodzieży, także w Polsce, przed rasizmem, nacjonalizmem, antysemityzmem. Jeśli przekonałem dzisiaj choć jednego człowieka o poglądach rasistowskich, to już spełniłem swe zadanie - oznajmił Sally Perel. I przytaczał mądrość Talmudu: "Gdy ocaliłeś duszę jednego człowieka, to ocaliłeś cały świat".

Wypełniająca dużą salę widowiskową chojeńska młodzież słuchała Perela z niezwykłym skupieniem, a na koniec zadawała mu mnóstwo pytań. Kilka dni wcześniej w szkole w Rzepinie uczniowie zaśpiewali mu piosenkę "Upływa szybko życie". - Bardzo się wzruszyłem, bo ostatni raz słyszałem ją prawie 70 lat temu, gdy chodziłem do szkoły w Łodzi - wyznał i potem, w chojeńskiej bibliotece nie dał się długo namawiać, by ją odśpiewać. Wtedy również przeprowadziliśmy z nim krótką rozmowę:

"Gazeta Chojeńska": - Czy jest różnica między tym, co mówi Pan młodzieży niemieckiej i polskiej?
Sally Perel: - Jest, bo jednak do niemieckiej młodzieży mówię jako do potomków sprawców. Jak jeszcze byłem w Izraelu, ciągle zadawałem sobie pytanie, jaka jest ta polska młodzież. Czy ją zainteresuje II wojna i zagłada narodu żydowskiego? Może w ogóle nie ma sympatii do Żydów? W Łodzi widziałem teraz napisy "Precz z Żydami!". Ale rozczarowałem się przyjemnie. Młodzież polska różni się od niemieckiej tym, że poważniej podchodzi do tego tematu i z większym respektem. Widać na ich twarzach, że to przeżywają.
- A czy różnią się pytania?
- Pytania są prawie te same. Ale z polską młodzieżą nie mogę rozmawiać tak otwarcie jak z niemiecką, jeśli chodzi np. o wiarę w Boga, homoseksualizm.
- Czy antysemityzm w Polsce różni się czymś od antysemityzmu w innych krajach?
- Antysemityzm w Polsce jest bardziej na tle religijnym, bo "Żydzi ukrzyżowali Pana Jezusa". I tego Polacy nie mogą Żydom wybaczyć, chociaż papież Jan Paweł II w Jerozolimie prosił o przebaczenie, bo to Rzymianie ukrzyżowali, nie Żydzi. Ale mimo to te stereotypy zostają i przechodzą z pokolenia na pokolenie. Natomiast u nazistów, Niemców antysemityzm był na tle rasowym. Hitler przyjął teorię, że ludzie dzielą się na lepsze i gorsze rasy, a żeby utrzymać silne rasy, to trzeba zniszczyć słabe. Polski antysemityzm tak nie mówi. Jak byłem dzieckiem, Polacy krzyczeli "Precz z Żydami!" albo "Żydzi do Palestyny!". Ale Polacy nie zamierzali zbudować Auschwitz, żeby Żydów zagazować. Polski naród nie wybrał takiego Hitlera, żeby antysemityzm zrealizować i nigdy by nie wybrał. Hitler mówił Niemcom, co chce zrobić z Żydami i mimo to Niemcy go wybrali.
- Do filmu nie weszła scena, kiedy po wojnie spotyka się Pan z kolegami z Wehrmachtu, którzy śpiewają hitlerowskie pieśni.
- Agnieszka Holland chciała tą sceną ostrzec przed nowym nazizmem w Niemczech, już wtedy, w 1990 roku, kiedy nie było to jeszcze tak aktualne jak teraz. Ale producenci nie chcieli za bardzo prowokować Niemców, bo to jest niemiecki film i miał być też w Niemczech wyświetlany.
- Czy uważa Pan, że takie owładnięcie Niemców zbrodniczą ideologią, jak zdarzyło się to za Hitlera, może się zdarzyć wszędzie, w każdym kraju?
- Może. Ale w tradycji niemieckiej jest idea absolutnego poddaństwa. Pierwszą próbą demokratyczną była Republika Weimarska i po kilku latach została zduszona. Dlatego w Niemczech łatwiej było przeprowadzić to, co robił Hitler. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby to samo mogło się stać np. we Francji.
- To w wymiarze zbiorowym. Ale psychologia społeczna udowodniła, że w wymiarze indywidualnym każdy z nas jest zdolny do wszystkiego, w zależności od okoliczności.
- Tak, dlatego naszym obowiązkiem jest jak najwcześniej pokazywać, gdzie ta groźba się kryje. Temu złu można zaradzić tylko dobrem: wykształceniem i oświeceniem umysłów.
- I to Pan właśnie robi.
- Tak. I dlatego zwracam się do młodzieży.

Sally Perel spotkał się już z pół milionem młodzieży. Jego marzeniem jest podwojenie tej liczby. W przyszłym roku znów chciałby spotykać się z młodzieżą w Polsce.
Tekst i fot. Robert Ryss

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska