Dzisiaj jest poniedziałek, 16 maja 2022 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 05 z dnia 30.01.2007

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Nie pomogło becikowe
Książka o Swobnicy
Jest zgoda na zakup
Dalsze zmiany w starostwie
Budżet Chojny jednogłośnie
Postępowanie umorzone
Festiwal Miejsc i Podróży w Gryfinie
Polsko-niemieckie spotkania noworoczne

Książka o Swobnicy

Szczecińskie stowarzyszenie "Czas Przestrzeń Tożsamość" w swojej dwujęzycznej, polsko-niemieckiej serii wydawniczej opublikowało szósty tom monografii małych i nieco zapomnianych miejscowości naszego województwa. Do tej pory ukazały się pozycje o Jasienicy, następnie o Stolcu, Rzędzinach i Łęgach, Szczecinie-Skolwinie, Grabowie i Nowym Warpnie. Tym razem jest to Swobnica w gminie Banie. Tak jak i poprzednie monografie, również i ta opracowana jest bardzo starannie i bogato ilustrowana.

Dużą ciekawostką jest osoba autora książki: Roman Czejarek to jeden z najbardziej znanych w Polsce dziennikarzy radiowych. Przygotowywał i prowadził najpopularniejsze audycje: "Lato z Radiem", "Sygnały Dnia" i "Cztery Pory Roku". Tworzył wielkie plenerowe koncerty "Lata z Radiem". Współpracował też z TVP 2, "Rzeczpospolitą", "Gazetą Wyborczą", "Polityką". Jest autorem kilku książek, m.in. "Szczecin na starych pocztówkach", "Zamki na starych pocztówkach", "Moje Lato z Radiem". W latach 1994-98 był najmłodszym wiceprezesem zarządu Polskiego Radia. Pod koniec 2006 r. odsunięty został przez nowego szefa "Jedynki" Marcina Wolskiego od prowadzenia audycji w PR 1. Przed świętami złożył rezygnację i odszedł z publicznego radia.
Jak R. Czejarek trafił do Swobnicy? Urodził się w Szczecinie, jest zapalonym podróżnikiem, kolekcjonerem pamiątek po dawnym Szczecinie i okolicach.

Oto co pisze we wstępie do książki "Swobnica/Wildenbruch" prezes CPT Andrzej Łazowski: "Książka o pasjonującej historii dawnej komandorii rycerskiego zakonu joannitów. Ich główna siedziba - zamek w Swobnicy (niem. Wildenbruch), jest jedną z nielicznych, jakie przetrwały do naszych czasów. Niestety, ma jednak mniej szczęścia niż podobny zamek w Łagowie (woj. lubuskie). Nie doczekał się bowiem dobrego gospodarza i chociaż w dalszym ciągu fascynuje śladami dawnej świetności, pogrąża się w ruinie i zapomnieniu. Doczekał się za to nietuzinkowej publikacji, którą doceni każdy zainteresowany tematyką zakonów rycerskich, ich warowni, związków z otoczeniem, dziejami regionu. Moja przygoda ze Swobnicą jest przypadkowa. W 1994 roku, będąc na plenerze fotograficznym w Chojnie i zwiedzając pobliskie miejscowości, trafiliśmy do zamku. W 2005 roku poznałem Romana Czejarka i zobaczyłem ikonografię zamku Wildenbruch. Skonfrontowałem przedwojenne fotografie z rzeczywistością i powiedziałem - trzeba ratować zamek. Póki jeszcze jest co... Sytuacja ta sprowokowała nas do powstania tej książeczki. Podobnie jak w przypadku Jasienicy czy Stolca, liczymy, że obiekty zostaną zauważone i uratowane. Opowiadana przez Romana Czejarka historia zamku imponuje mnogością faktów, potwierdza pasję i solidność autora. Wzbogacona jest wieloma informacjami na temat samej wsi Swobnica oraz materiałem ikonograficznym - historycznymi i współczesnym" - pisze A. Łazowski.

"Historia tego zamku mogłaby posłużyć jako scenariusz filmu z gatunku przygód płaszcza i szpady" - czytamy w monografii R. Czejarka. "Początki giną w mrokach tajemnic związanych z zakonem templariuszy. Potem przez długie lata byli tu joannici. Znienawidzeni przez okoliczną ludność musieli zamknąć się za grubymi i niedostępnymi murami warowni. I choć sam zamek szczęśliwie uniknął wyniszczających oblężeń, u jego boku rozgrywały się dramatyczne sceny sensacyjnych pościgów, mrożących krew w żyłach tortur oraz, niestety, zwykłych mordów, czasami - jak przy paleniu na stosie czarownic - dokonywanych w majestacie prawa. Położony na odludziu, daleko od popularnych traktów, zamek przetrwał w prawie niezmienionej formie przez setki lat. I pewnie do dziś cieszyłby oko miłośników historii i kolekcjonerów dzieł sztuki, gdyby nie ostatnie pół wieku. Wbrew obiegowym opiniom, nie zniszczono go w lutym 1945 roku. Nacierająca na Berlin Armia Czerwona nawet nie zdążyła zrabować zgromadzonych tu kosztowności. Choć wstyd o tym pisać, prawdziwy koniec przyszedł kilka lat później. Wzorem innych tego typu miejsc, w zabytkowych komnatach ulokował się miejscowy PGR. Po cichu rozkradziono resztki wyposażenia, część pomieszczeń przeznaczono na mieszkania i biura. A gdy z braku jakichkolwiek remontów mury i stropy zaczęły się sypać, w dawnych komnatach poprzebijano dziury w podłogach, by w zamku urządzić magazyn zboża. Tylko kolejni wysłannicy wojewódzkiego konserwatora zabytków co pewien czas pisali alarmujące listy z prośbą o interwencję władz oraz natychmiastowy remont. Bezskutecznie. Kilka lat temu runęły stropy najstarszego skrzydła. Pozostała część jeszcze się trzyma, ale chyba tylko dzięki wyjątkowo grubym murom sprzed kilkuset lat. W 1992 roku zamek sprzedano biznesmenowi z zagranicy licząc, że urządzi tu luksusowy hotel i pola golfowe. Niestety, prace ograniczyły się do postawienia tabliczki >>Teren prywatny. Wstęp wzbroniony<< oraz urządzenia na podzamczu... punktu skupu dziczyzny. I tak jeden z najpiękniejszych zabytków Pomorza Zachodniego na naszych oczach zamienił się w ruinę". Autor szczegółowo opisuje smutne losy zamku w ostatnich kilkunastu latach.

W najbliższą sobotę 3 lutego Roman Czejarek wraz z Andrzejem Łazowskim będą promowali swą książkę na naszym terenie. Najpierw o godz. 10 w Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Baniach (ul. Skośna 6), o godz. 13 w szkole w Swobnicy i wreszcie o 17 w Chojnie w Galerii Współczesności i Historii Ziemi Chojeńskiej (przy Ratuszu). Tam też nastąpi otwarcie wystawy fotograficznej A. Łazowskiego i Grzegorza Ośródki. Na spotkania zapraszają wszystkich: stowarzyszenie "Czas Przestrzeń Tożsamość", Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków i gmina Banie. Dzień wcześniej, w piątek o godz. 18 monografia prezentowana będzie w Książnicy Pomorskiej w Szczecinie, ul. Podgórna 15/16.
Robert Ryss

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska