Dzisiaj jest środa, 12 sierpnia 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 39 z dnia 23.09.2008

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Chojeńska znieczulica
Czy będzie referendum śmieciowe?
Sługa Boży odwiedzał Chojnę
Gryfino się zbroi
Sekrety dyplomaty
Deficytowa wrażliwość
Plany sobie, życie sobie
Sport

Chojeńska znieczulica

Wszystkim nam zależy na życiu w spokojnym, pięknym otoczeniu. Jednak złudne jest obarczanie kwestią bezpieczeństwa, ładu i porządku wyłącznie tych, którzy z racji pełnionej funkcji i wykonywanego zawodu dbają na co dzień o wizerunek Chojny. Niezmiernie rzadko w postawie mieszkańców miasta znaleźć można takie zachowania, jak choćby w sąsiednim Schwedt, gdzie jakiekolwiek negatywne zachowanie spotyka się z natychmiastową reakcją sąsiadów czy też przypadkowego przechodnia. Telefon informujący służby miejskie czy policję o nagłym zdarzeniu jest czymś naturalnym i nie jest odbierany jako "donos".
Musimy wreszcie uzmysłowić sobie, że obiekty użyteczności publicznej, parki, skwery, szkoły etc. są naszym wspólnym dobrem zaś za naprawę zniszczonej ławki, huśtawki, piaskownicy czy elewacji budynku zapłacimy - z pomocą fiskusa - my wszyscy. Pieniądze przeznaczane na naprawę mogłyby zostać wykorzystane na inne, pożyteczne cele. Nie inaczej jest z zachowaniami, które dotykają naszych sąsiadów. Z pewnością wybierając się na urlop, wszyscy chcielibyśmy wierzyć, że nasz sąsiad zareaguje na każdą próbę wtargnięcia do naszego obejścia, domu, mieszkania czy piwnicy. Wiedząc o tym, z pewnością spokojniej będzie nam poza domem. Skutkiem naszej znieczulicy jest bezkarna działalność różnego rodzaju wandali, śmieciarzy, włamywaczy. Kilka dni temu (w nocy z 17 na 18 września) tacy właśnie chuligani, na oczach innych, lekceważąc jakiekolwiek zasady, dopuścili się zniszczenia naszych wspólnych przecież ławek i koszy na skwerze przy zbiegu ulic Wilsona i Dworcowej. Choć wandale działali co najmniej kilkanaście minut (przewrócono i powyrywano drewniane listwy z kilku ławek, wywracano ciężkie, betonowe śmietniki), nikt z mieszkańców otaczających skwer domów nie odważył się wybrać numeru telefonu 997, z pewnością myśląc: "To mnie nie dotyczy, to nie moje!". Choć patrolujący miasto policjanci natrafili w parku na grupę agresywnych, pijanych młodych mężczyzn, było już za późno. Wyrwane kikuty ławek straszą, skutecznie odstraszając kogokolwiek od wypoczynku.

Wystarczyłby jeden telefon, aby policjanci zahamowali w zarodku to, co wymagać będzie teraz kosztownej naprawy.
(par)

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska