Dzisiaj jest środa, 12 sierpnia 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 45 z dnia 10.11.2009

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Polska, ale która?
Niemcy zdecydowanie przeciw elektrowniom atomowym
Czarniecki bohater? Jak kiedy...
Prom coraz popularniejszy
Profesor nagrodzony
Statuetki rozdane
Trzeba się szczepić
Tryptyk przyciąga
Jego piosenki żyją
Sport

Polska, ale która?

Szli krzycząc: "Polska! Polska!"
Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka,
Spojrzał na te krzyczące i zapytał: "Jaka?"
(Juliusz Słowacki)

11 listopada - Narodowe Święto Niepodległości... Niepodległości Polski. Ale jakiej Polski? Której? Chciałoby się widzieć ten dzień jako wspólne święto wszystkich Polaków. Ale to bardzo trudne, nawet niemożliwe. Bo w sensie duchowym nie istnieje jedna Polska ani jeden naród polski. I nie ma jednego patriotyzmu.

Są patrioci, którzy bardzo kochają Polskę, ale obce im jest przekonanie, że jako Polacy jesteśmy lepsi od innych. Obca jest im ksenofobia, czyli niechęć, a tym bardziej wrogość i nienawiść do innych, obcy jest rasizm i antysemityzm. Nie godzą się na kicz estetyczny, religijny i duchowy, na puste rytuały, zza których wyziera pogaństwo. Nie godzą się na obłudę i faryzeizm, na wypowiadane z poczuciem moralnej wyższości gładkie słowa, skrywające tandetną treść lub pustkę. Nie godzą się na nacjonalizm i szowinizm, zauważanie zła tylko u innych nacji, a u swojej wyłącznie bohaterstwa. I czynią tak z szacunku i miłości do ojczyzny. Ale przez część innych Polaków za to właśnie stawiani są poza nawias wspólnoty narodowej i słyszą od nich, że nie są prawdziwymi Polakami.

Jan Józef Lipski (żołnierz AK, powstaniec warszawski, współzałożyciel KOR-u) opublikował w 1981 r. w podziemnym wydawnictwie NOW-a jeden z najważniejszych polskich tekstów, jaki powstał w XX wieku - esej pt. "Dwie ojczyzny - dwa patriotyzmy". Z podtytułem "Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków". Pisał to w czasach, gdy podziały między Polakami nie były jeszcze tak widoczne, bo przykrywał je najważniejszy wówczas (choć nieprecyzyjny) podział na "patriotów" i "komunistów". Ale Lipski już wtedy dostrzegał w Solidarności i niecenzurowanej prasie podziemnej czy półpodziemnej pewne postawy, których ze strony "prawdziwych Polaków" doświadczył boleśnie na własnej skórze w 1981 r. podczas I zjazdu Solidarności, a potem w 1989 r. przed czerwcowymi wyborami. Teraz, gdy Lipskiego nie ma (zmarł w 1991 r.) i gdy w wolnej już Polsce odwaga staniała, wszystkie te chore idee, przed którymi ostrzegał, widoczne są z całą jaskrawością. Odkryliśmy też kilka nowych, za życia Lipskiego mało znanych wstydliwych kart naszej historii.

Cały arcyciekawy esej Lipskiego (dostępny w internecie) warto gorąco polecić każdemu Polakowi. Zacytujmy niewielkie fragmenty (wytłuszczenia od redakcji "GCh"):
"Czy uważamy się za lepszych - czy tylko za innych; czy sądzimy, że w tej inności jest jakaś szczególna wartość (i jaka?); czy uważamy, że przysługują nam z jakiegoś tytułu szczególne prawa i przywileje - a może obowiązki. Zależnie od odpowiedzi na te pytania - wyznajemy różne patriotyzmy. W skrajnych wypadkach - należymy właściwie do różnych ojczyzn - jeśli ojczyzna to przede wszystkim dobra duchowe i wartości, a nie tylko fakt takiej, a nie innej przynależności etnicznej. Należymy do tego kręgu kulturowego, którego pojęcia etyczne ukształtowało głównie chrześcijaństwo. Wierzący i niewierzący - zostaliśmy ukształtowani przez nakaz miłości bliźniego, podstawowy drogowskaz moralny naszej kultury. (...) Szowinizm, megalomania narodowa, ksenofobia, czyli nienawiść do wszystkiego, co obce, egoizm narodowy - nie dadzą się pogodzić z nakazem chrześcijańskim miłości bliźniego. Patriotyzm natomiast - daje się pogodzić. Tak jak szczególna miłość w rodzinie nie musi i nie powinna być przeszkodą dla miłości bliźniego - tak i szczególna miłość dla członków tej samej wspólnoty narodowej winna być podporządkowana tej samej nadrzędnej normie moralnej. Patriotyzm jest z miłości - i do miłości ma prowadzić; wszelka inna jego forma jest deformacją etyczną".

I dalej Lipski: ">>Miłość do wszystkiego co polskie<< - to częsta formuła narodowej, >>patriotycznej<< głupoty. Bo >>polskie<< były przecież i ONR, i pogromy we Lwowie, Przytyku i Kielcach, i getto ławkowe, i pacyfikacje wsi ukraińskich, i Brześć, i Bereza, i obóz w Jabłonnie w 1920 roku - by poprzestać na 20 zaledwie latach naszej historii. Patriotyzm - to nie tylko szacunek i miłość do tradycji, lecz również nieubłagana selekcja elementów tej tradycji. (...) Nie lubimy przypominać sobie podboju ogniem i mieczem Jadźwingów - to psułoby nam obraz narodu polskiego, który rzekomo nikogo nigdy nie podbijał. Nie lubimy umieszczać w naszych kompendiach historycznych wiadomości o wymordowaniu załogi Wielkich Łuków po kapitulacji - bo to niezgodne z rycersko-humanitarnym stereotypem naszych dziejów. Zapominamy o metodach zwalczania buntów i powstań ukraińskich, o rajdzie naszego bohatera narodowego Stefana Czarnieckiego, mordującego wieś za wsią, aż do niemowlęcia; o obłędnym kołowrocie wzajemnych odwetów i kontrodwetów, stanowiących od paruset lat ponurą treść historii polsko-ukraińskiej. Szczycimy się polską tolerancją - by półgębkiem tylko wspominać, kiedy się skończyła i jak. Szczycimy się tragicznym udziałem polskich żołnierzy w kampanii hiszpańskiej Napoleona - tak jakby Somosierra, rozgromienie żołnierzy broniących niepodległości swej ojczyzny, była kartą chwały, a staramy się zrobić, co można, by zapomnieć o hańbie Saragossy, lub ją zakłamać. Nie wolno nam tak postępować! Każde przemilczenie - staje się oliwą do ognia megalomanii narodowej, jest chorobą; każde uchylenie się od uznania własnych win - jest niszczeniem etosu narodowego. (...) Strzeżmy się i podejrzliwie patrzmy na każdą nową ofensywę >>patriotyzmu<< - jeśli jest bezkrytycznym powielaniem ulubionych sloganów megalomanii narodowej. Za frazeologią i rekwizytornią miłą przeważnie Polakowi - czają się przeważnie cyniczni socjotechnicy, którzy patrzą, czy ryba bierze na ułańskie czako, na husarskie skrzydło, na powstańczą panterkę. (...)
Trzeba wyraźnie i jasno tu powiedzieć: nie zawsze możliwy jest dialog; często sama próba podjęcia go bywa hańbą (jeśli nie jest zwykłą głupotą). Z bohaterami antysemickich wybryków w >>marcowej<< prasie dialogu być nie może - ani z tymi, którzy widzą w tej brudnej publicystyce wyraz swych przekonań. Nie mamy z nimi wspólnej ojczyzny, ani nie chcemy z nimi mieć w ogóle niczego wspólnego. (...) Nie wolno pod żadnym pozorem zrezygnować z tych wszystkich, którzy zaczadzeni są ksenofobią i megalomanią narodową, ale nienawiść i pycha nie zdeformowały jeszcze ostatecznie i nieodwracalnie ich umysłów i uczuć. Walka o kształt polskiego patriotyzmu będzie rozstrzygająca dla losów naszego narodu - dla losów moralnych, kulturalnych, politycznych" - pisał Jan Józef Lipski w 1981 roku.

Nie pozwólmy zawłaszczyć patriotyzmu przez tych, którzy swój rodzaj patriotyzmu uważają za jedyny. Niech go sobie pielęgnują w swojej Polsce. A my swój patriotyzm pielęgnujmy w swojej.
Robert Ryss

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska