Dzisiaj jest środa, 12 sierpnia 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 09 z dnia 02.03.2010

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Włóczykij 2010
Nie pasowałem do tego układu
Chojna jeszcze uboższa
Komendant odchodzi
Przychodnia polityczna coraz bardziej
Stowarzyszenie rybackie
Kto wylewa fekalia w lesie?
Pożegnanie szefa sanepidu
Sport

Włóczykij 2010

Tam dom, gdzie serce
IV Gryfiński Festiwal Miejsc i Podróży "Włóczykij" już na półmetku. Z roku na rok powiększa się jak kula śniegowa. Coraz więcej osób chce oglądać niecodzienne obrazy, filmy, posłuchać niesamowitych opowieści, poznać znanych podróżników. Sala kinowa i pub "U Suszka" pękają w szwach. Przyjeżdżają ludzie z różnych miejscowości (wielu ze Szczecina) i tylko dzięki uprzejmości organizatorów i kombinowanym przystawkom daje się ich upchnąć do środka. W sobotę i niedzielę obejrzałem kilka seansów. Wszystkie były interesujące, a niektóre fascynujące. Szczególne wrażenie zrobiła na mnie opowieść młodej, niepozornej dziewczyny, która w cudowny sposób opowiadała o swej niezaplanowanej półrocznej podróży po Afryce. Nazywa się Beata Jakuszewska. Po skończeniu studiów wyruszyła w świat i wędruje. Miała jechać autostopem do Indii, ale zakotwiczyła się na Saharze w Maroku, spędzając prawie pół roku wśród wędrownych plemion nomadów.
Nie tylko ja, ale cała szczelnie wypełniona sala słuchała w kompletnej ciszy tej saharyjskiej baśni. Podróżniczka urzekła wszystkich. Takiego daru opowiadania można tylko pozazdrościć. Miałem wrażenie, że tam jestem, że czuję zapach rozpalonego piachu, dym paleniska, smak potraw. Słuchając tej opowieści, można było zweryfikować pojęcie szczęścia. Wędrowni pasterze nie narzekają, nie mają nerwic, nie spieszą się, nie denerwują, że deszcz nie pada, że piasek zasypuje nie tylko oczy, ale i prymitywne lepianki. Wszystko przyjmują z pokorą. Nie liczą lat, nie wiedzą, kiedy się kto urodził, nie mają żadnych dokumentów. A po co im to? Cieszą się tym, co mają. Dzieci są radosne i potrafią się godzinami bawić znalezioną plastikową butelką lub patykiem. Wielu nomadów jest przekonanych, że nie istnieje inny świat poza ich plemionami. Nasza wędrowniczka tak wtopiła się w tamten świat, że z rozdartym sercem opuszczała Afrykę, a tubylcy nie mogli pojąć, dlaczego ich opuszcza. Zaczęła się wtedy zastanawiać, czy ma dom i gdzie ten dom jest. Stwierdziła filozoficznie, że dom jest tam, gdzie serce.
Tekst i fot. Tadeusz Wójcik
W niedzielę furorę zrobił reporter "Gazety Wyborczej" Jacek Hugo-Bader opowieścią o swej samotnej wyprawie zimą z Moskwy przez Syberię nad Pacyfik do Władywostoku. Spotkanie z nim trwało długo ponad zaplanowany czas.
Afryka Nowaka
Na inaugurację festiwalu 25 lutego o niesamowitej rowerowej wyprawie przez Afrykę opowiadali uczestnicy etapu libijskiego: Dominik Szmajda, Piotr Sudoł i Zbigniew Sas (na zdjęciu). Jechali oni pod koniec ub. roku szlakiem Kazimierza Nowaka, który w latach 1931-36 jako pierwszy człowiek pokonał samotnie na rowerze trasę 40 tys. km z północy Afryki na jej południowe krańce i z powrotem.

Ekstremalni wędrowcy
Nocny rajd pieszy "Włóczykija" z piątku na sobotę wygrał duet Grzegorz Łuczko z Wolina i Piotr Szaciłowski ze Świnoujścia. 65-kilometrową trasę z Chojny do Gryfina bezdrożami przez Rurkę, Kamienny Jaz, Lisie Pole, Rynicę, Krzywin, Lubicz, Czarnówek, Wirówek przeszli w 8 godz. i 34 min., odnajdując wszystkie punkty kontrolne. Drugi był Andrzej Mikulski z Gryfina - 9:23 (na zdjęciu wyrusza spod Ratusza w Chojnie), który wyprzedził kolejnych rywali o ponad 2 godziny.

Włóczykij
Być włóczykijem to wyzbyć się wygód,
zapalić światło zielone dla przygód,
dać rozsądkowi zdrzemnąć się na chwilę,
zebrać się w sobie, spakować... i tyle.

Być włóczykijem to nie bać się losu,
na niemożliwe umieć znaleźć sposób,
a gdyby to się jednak nie udało,
umieć powiedzieć, że nic się nie stało.

Być globtroterem to marzyć na jawie,
pytać, doświadczać i patrzeć ciekawie,
nie tylko wokół, lecz do wnętrza siebie,
by dać się wykluć najgłębszej potrzebie.

Być globtroterem to nie bać się ludzi.
Myśleć, gdzie zasnąć, nie gdzie się obudzić,
sypiać, lecz nie spać, by nic nie uronić,
ruszać się szybko, ale też nie gonić.

Być podróżnikiem to lubić zmęczenie.
Pokornie przyjąć każde wydarzenie,
którym nas hojnie opatrzność wychłosta,
licząc, że człowiek wszystkiemu nie sprosta.

Być podróżnikiem to wyzbyć się rzeczy,
słowu "posiadam" regularnie przeczyć,
dobrze zrozumieć pojęcie "staranie"
i drzwi otworzyć nieuchronnej zmianie.

Być wędrownikiem to nie oczekiwać,
nie zagrzać miejsca, lecz jedynie bywać,
rozumieć w pełni uczucie zachwytu
i umieć sycić niedogodność bytu.

Być wędrownikiem to planom wybaczać,
wizjom dać szansę, lecz ich nie roztaczać,
by móc je sprawnie korygować w trasie
w dowolnym miejscu, o dowolnym czasie.

Obieżyświatem rodzisz się, nie stajesz,
od kiedy tylko na kolana wstajesz
i mierzysz przestrzeń w dostępnym sposobie...
Oraz nie pytasz: "Dlaczego to robię?".

DoDoHa - 26.02.2010 Chojna

Za tydzień o innych prezentacjach w tym o słynnej podróży dookoła świata Nataszy Caban, która zaprosiła na swój jacht w pobliżu Australii (Wyspy Kokosowe) Karolinę Sawkę z Chojny. Będą też lokalne klimaty, czyli prezentacje naszych podróżników i regionalistów.

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska