Dzisiaj jest piątek, 14 sierpnia 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 35 z dnia 31.08.2010

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Co nam zostanie z tych Dni?
Schwedt stolicą Brandenburgii
Sztukowanie 2010
Kołbacz - reKonstrukcja
Gryfino z turystyką wodną
Wielki podróżnik
Jak wieszać flagi?
Tam, gdzie Hańcza i Rospuda (4)
Sport

Co nam zostanie z tych Dni?

Zakończone w niedzielę kolejne Dni Integracji, Przyjaźni i Ekumenizmu w Chojnie rozpoczęły się w kluczowym miejscu dla tej imprezy: kościele Mariackim, odbudowywanym od 20 lat przez dawnych i obecnych mieszkańców. - Wspólna odbudowa to symbol, bez którego zapewne nie moglibyśmy podać sobie dłoni - powiedział przewodniczący Fundacji Odbudowy Kościoła Mariackiego Peter Helbich.
Dni Integracji otworzył burmistrz Adam Fedorowicz. Oprócz tradycyjnych gości z Niemiec, była też delegacja partnerskiego miasteczka Sherborne w Anglii z Jeremym Barkerem na czele. Na wystawie przygotowanej przez Rosemarie Kumkar oglądać można było zdjęcia zaginionych średniowiecznych witraży KM. Ilustrują one m.in. legendę o świętym Aleksym. W jednym z archiwów na zachodzie Niemiec odnaleziono niedawno ich przezrocza. Pod koniec wojny Niemcy zdążyli zdemontować witraże i potem ślad po nich zaginął.

W Centrum Kultury zorganizowano pokaz dwóch filmów dokumentalnych: nominowanego w tym roku do Oscara "Królika po berlińsku" i "Żegnaj DDR. Przez Warszawę do wolności". Szczególnie ten drugi wzbudził wiele komentarzy. Okazało się, że niemieccy goście z reguły dopiero dzięki temu seansowi dowiedzieli się, że w 1989 r. mieszkańcy NRD uciekali na Zachód nie tylko przez Pragę i Budapeszt, ale także przez Warszawę. Spotykali się z reguły z życzliwą i pomocną postawą Polaków. Jak podkreślił w filmie ówczesny minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski, postawę Polaków wobec Niemców wcześniej zmieniła na korzyść masowa akcja wysyłania z RFN w stanie wojennym paczek z żywnością. Wysłano ich do nas aż 30 mln.
Zaginione witraże - nadal istnieją tylko na zdjęciach
Dyskusję po seansie prowadził historyk Radosław Skrycki - redaktor naczelny "Rocznika Chojeńskiego". Zaapelował do byłych niemieckich mieszkańców Chojny i okolic, by spisywali swe wspomnienia, zwłaszcza te najwcześniejsze. - To jest bardzo ważne nie tylko dla historyków, ale też dla obecnych mieszkańców - zaznaczył. Wspomnienia publikowałby "Rocznik". Swój związek z dzisiejszą Chojną zaznaczyła Rosemarie Kumkar z Hanoweru - wdowa po zmarłym w 1997 r. inicjatorze odbudowy kościoła Mariackiego Güntherze Kumkarze: - Mój mąż był königsberczykiem, a ja jestem chojnianką - stwierdziła.

Piątkowy wieczór literacki w kościele Mariackim zatytułowany był "Polska literatura - przez Niemców jeszcze nierozpoznana dziedzina?". W obu językach (Dorota Dobak-Hadrzyńska po polsku, Bert Schwarz po niemiecku, on także dokonał wyboru utworów) czytano fragmenty "Starego sługi" Henryka Sienkiewicza i "Rozdziobią nas kruki, wrony" Stefana Żeromskiego. Ci pisarze to dwie odmienne wizje polskiej tradycji i roli literatury: Sienkiewicz pisał "ku pokrzepieniu serc", a Żeromski rozrywał polskie rany, "żeby nie zabliźniły się błoną podłości". Organową ilustrację muzyczną zapewnił kantor Fundacji Kościół Mariacki w Chojnie Martin Schoeler, który przez trzy dni kilkakrotnie prezentował swój kunszt.

Potrzeba nowej definicji bliźniego
W sobotę rano na cmentarzu komunalnym przy ul. Odrzańskiej przy muzyce zespołu instrumentów dętych z Hanoweru pod kier. Rudolfa Neumanna odbyło się tradycyjne spotkanie przy kamieniach upamiętniających zmarłych mieszkańców miasta. Stały uczestnik tych wydarzeń - pastor Bert Schwarz z Hanoweru powiedział: - Podczas pierwszej uroczystości przy tych kamieniach sporo niemieckich przyjaciół ze Stowarzyszenia Wspierania Odbudowy KM było na mnie złych, bo zacytowałem Günthera Grassa, który stwierdził, że uważa za bardzo dyskusyjne, kiedy na polskich cmentarzach urządza się niemieckie miejsca pamięci. Ale jeśli mówimy, że coś jest dyskusyjne, to oznacza, że warto na ten temat dyskutować i stawiać pytania. Musimy stawiać sobie pytania o uzasadnienie, dlaczego te miejsca pamięci są właśnie tutaj. I dlaczego my właśnie je urządzamy. 65 lat po wojnie te kamienie poruszają emocjonalnie tylko tych, którzy kiedyś na tym cmentarzu pochowali swoich najbliższych albo stracili ich w dniach cierpienia wiosną 1945 roku. W międzyczasie dorosły dwie generacje potomków tych ludzi. Generacje, które znają te wydarzenia wyłącznie z opowiadań starszych. Ani żałoby, ani osobistego związku z tymi wydarzeniami nie da się odziedziczyć ani nakazać. Mimo to myślę, że takie miejsca, jak to, są pretekstem do stawiania zasadnych pytań. Te kamienie prowokują nas do zastanowienia się nad każdą bezsensowną śmiercią w przeszłości i dziś... Nikomu z nas nie może być obojętne, gdy gdzieś, nawet daleko, ludzie bez sensu umierają. Dlatego te kamienie pamięci są potrzebne w procesie podważania narodowego egoizmu, w pracy na rzecz pokoju. 65 lat od zakończeniu tej obrzydliwej wojny Polacy i Niemcy stoją tu razem, połączeni w modlitwie o pokój. W tym sensie to miejsce może i powinno być, zarówno dla Niemców, jak i dla Polaków, nadal dyskusyjne. Jako chrześcijanie widzimy jedną rzecz tutaj wspólnie: pojęcie bliźniego potrzebuje najprawdopodobniej nowej definicji - powiedział pastor Schwarz.
Arcybiskup Dzięga i kardynał Sterzinsky
Kościoły potrzebują nowej reformacji
Podczas tegorocznych Dni Integracji, Przyjaźni i Ekumenizmu w Chojnie w sobotę XXI nabożeństwo ekumeniczne w kościele Mariackim miało szczególnych gości. Po raz pierwszy przyjechał tu arcybiskup Berlina kardynał Georg Sterzinsky. Z kolei swe pierwsze nabożeństwo ekumeniczne poprowadził arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga. Jednak tak wysocy hierarchowie reprezentowali tylko stronę katolicką, gdyż tym razem zabrakło odpowiadających im rangą duchownych ewangelickich. W uroczystości uczestniczyli m.in.: władze Chojny, starosta Wojciech Konarski i konsul honorowy Niemiec w Szczecinie Bartłomiej Sochański.

Pastor Bert Schwarz
Podczas nabożeństwa - podobnie jak wcześniej tego dnia na cmentarzu - przemawiał m.in. pastor Bert Schwarz. - Kto czeka na pisemnie sformułowaną zgodę doktrynalną kierowniczych gremiów kościelnych, zanim zabierze się do pracy, ten odroczy ekumenizm na święty nigdy. W najlepszym razie aż do dnia ostatecznego. Ekumenizm nie może wsiąkać w rzekome i rzeczywiste trudności dialogu ekumenicznego. My w Chojnie w każdym razie nie chcemy żadnego Legolandu ekumenicznego, w którym Kościoły składają jedynie cegiełki swej aktualnej tradycji. W obu naszych Kościołach wielu ludzi oczekuje, że jedność Kościołów mogłaby doprowadzić do ich odnowy. Jestem głęboko przekonany, że jest odwrotnie: nie jedność przyniesie odnowę, lecz prawdziwa odnowa prowadzi do jedności. Być może nasze Kościoły potrzebują czegoś w rodzaju nowej reformacji. Idźmy dalej naszą wspólną drogą, tak jak rozumiał to Marian Przykucki: w duchu pojednania, poszukiwania wspólnej duchowości w modlitwie i pracy. Ora et labora. Nie tylko mamy dążyć do ukończenia tej ogromnej budowli, ale już teraz wypełniać ją ekumenicznym życiem.

Abp Dzięga podziękował Schwarzowi za pamięć o M. Przykuckim: - Ja też podpisuję się pod tymi słowami, bo są mądre i dobre. To są słowa nadziei - powiedział. W swej homilii szedł śladami św. Jana: - Kto nie miłuje, nie ma w sobie życia. Miłujmy się wzajemnie. Nie możemy zwlekać. Ten kościół Mariacki to szkoła miłowania. Już od 20 lat w tej szkole jesteście, powoli odbudowując mury tej świątyni razem: Polacy i Niemcy, ewangelicy i katolicy. Za to wam wszystkim gorąco dziękuję - powiedział abp Dzięga. Zapowiedział, że za rok zostanie tu wmurowana tablica upamiętniająca zmarłego w ub. roku pierwszego metropolitę szczecińsko-kamieńskiego Mariana Przykuckiego, który był stałym gościem chojeńskich uroczystości ekumenicznych.

Pod koniec nabożeństwa przewodniczący Fundacji Odbudowy Kościoła Mariackiego Peter Helbich wyznał, że na razie pozostają bez odpowiedzi trzy wnioski (do Euroregionu Pomerania, Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie i Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej w Warszawie) o dofinansowanie dalszych prac w obiekcie. Najpilniejsze zadania to remont elewacji wieży i odtworzenie sklepienia w nawie głównej. Tymczasem jedna z bocznych kaplic - kaplica Maryjna otrzymała imię związanego ze Szczecinem Dietricha Bonhoeffera - zamordowanego w 1945 roku przez hitlerowców pastora, który nie godził się z nazistowskim reżimem.
Gołębie pokoju wypuścili burmistrz Chojny Adam Fedorowicz i przewodniczący Fundacji Odbudowy Kościoła Mariackiego Peter Helbich
Święto Plonów
Nabożeństwo ekumeniczne połączone było z dożynkami. Starościną była sołtys Grzybna Beata Malecka, a starostą sołtys Lisiego Pola Roman Obielak. Na placu przed Ratuszem wręczyli oni burmistrzowi Adamowi Fedorowiczowi chleb z tegorocznego ziarna. Burmistrz podzielił chleb między zebranych. Występowały zespoły ludowe: Ina, Kapela Goleniowska i Rutka. Potrawy i ciasta przygotowały koła gospodyń wiejskich z terenu gminy.
W konkursie na najładniejszy wieniec dożynkowy jury postanowiło przyznać pierwsze miejsce wszystkim 10 uczestniczącym sołectwom.
Tekst i fot. Robert Ryss

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska