Dzisiaj jest wtorek, 29 września 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 21 z dnia 24.05.2011

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Nowa Amerika z flagą w podróży
Cierniste ścieżki
Inkontakt 2011: biznes i zabawa
„Grosik” pierwszy w Polsce
Asfaltowanie Krzywina
66 tys. euro na staże gastronomów
Ja kontra Ghana (2)
Polsko-Niemiecki Festiwal Kultury i Sportu „Europa bez granic” - Trzcińsko-Zdrój
Konny zwiadowca (1)
Powiatowi tancerze
Zebrali 10 ton sprzętu
Sport

Ja kontra Ghana (2)

Dziś druga część zapisków pochodzącej z Kłosowa w gminie Mieszkowice Agnieszki Mazur, która od sierpnia ubiegłego roku pracuje jako wolontariuszka w Ghanie

G jak Ghana
Kiedy w ubiegłym roku zdecydowałam się na wyjazd misyjny, nie wiedziałam, gdzie i dla kogo pojadę pracować. Wszystko było w rękach Boga, a ja czekałam tylko na ostateczną decyzję. Pewnego poranka dostałam wiadomość: Ghana. Palce powędrowały po klawiaturze komputera, wyszukując podstawowych informacji geograficznych, ekonomicznych, społecznych, klimatycznych. W sierpniu 2010 jedno już było dla mnie jasne: książka to nie chodzenie po czerwonej ziemi w Ghanie. Nikt nie uczył mnie, jak należy posługiwać się językiem lokalnym twi (czyt. „człi”), ponieważ w Ghanie obowiązuje angielski. Nie przypominam sobie również, by ktoś wspominał o cierpliwości, jaką należy mieć do tempa życia Ghańczyków. Mogłabym też przysiąc, iż na żadnym z portali internetowych nie znalazłam wzmianki o konieczności targowania się z kierowcami taksówek czy sprzedawcami warzyw na targu. Wszystko to jednak, włącznie z regularnymi wizytami u naszej sprzedawczyni chleba lub szewca czy krawca, staje się już nie przygodą, a codziennym życiem, w którym mam swoje miejsce.
Ghańczycy, jak większość mieszkańców kontynentu, mają naturę religijną. Każda msza święta oprawiona jest w niekończące się tańce i śpiewy. Choć wszystkim przewodniczy chór i grupa taneczna, to spontaniczne akty radości wychodzą nierzadko z grupy wiernych. Oprawa muzyczna, taneczna, nauki i zbierana kilkakrotnie kolekta to obraz, którego nie znajdzie się w większości polskich kościołów. Nie trzeba być detektywem, by odkryć, kto podąża w niedzielę na mszę lub nabożeństwo, gdyż mieszkańcy przywiązują wagę do odświętnego stroju. Tego dnia zakładają swoje najlepsze stroje, często te tradycyjne.

Choć nie znalazłam źródła, które mówi o liczbie kościołów innych wyznań w Ghanie, to wiem, że jest ich wiele. Wynika to właśnie z religijności mieszkańców. Moja wiedza opiera się choćby na naszym sąsiedztwie, w którym w zasięgu wzroku i słuchu doliczyłam się pięciu wspólnot. Podążając ulicami miast w Ghanie, można ich liczyć nawet setki. Obok uczestnictwa w nabożeństwach, Ghańczycy wciąż przywiązują wielką wagę do dawnych, tradycyjnych wierzeń. Nierzadko można usłyszeć historie o duchach przodków czy żyjących na północy czarownicach i rzucanych przez nie urokach lub klątwach. Nie mniejszym szacunkiem od duchownych różnych kościołów cieszą się szamani, tzw. „dżu dżu priest”, którzy służą swoimi radami i rzucanymi czarami, według próśb wiejskiej społeczności.

Znak zapytania
Kiedy ktoś wykupuje wycieczkę do ciepłych krajów lub wyjeżdża służbowo, niewiele osób zadaje pytania. Jednak gdy dowiadujemy się, że znajoma osoba decyduje się na wyjazd w roli wolontariusza, w głowie zaczyna roić się od pytań. Mało tego, wszystkie te pytania trafiają do uszu tej osoby. Sama tego doświadczyłam, więc wiem, że wtedy robi się wokół bardzo głośno. Najczęściej jednak pada: „dlaczego?”. Chciałabym przeprosić wszystkich, którym odpowiedzi z zeszłego roku nie wydawały się konkretne ani rzeczowe. Dlatego też dziś warto podjąć jeszcze jedną próbę.
Wolontariat misyjny to przede wszystkim odpowiedź na wołanie Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15). Wolontariat misyjny w Salezjańskim Domu dla Chłopców Ulicy w Sunyani to odpowiadanie każdego dnia na prośby chłopców o pomoc w zadaniach, zaopiekowanie się stłuczonym kolanem czy bolącym brzuchem. To również poznawanie samego siebie i swoich słabości, a także odkrywanie swoich talentów, niejednokrotnie wykorzystywanych w czasie zajęć z naszymi czterdziestoma rozbójnikami.

Jak więc wygląda wynik pojedynku „ja kontra Ghana”? Przyznam Ghanie dziewięć punktów, przez tyle miesięcy udało mi się tu poczuć jak u siebie.
Agnieszka Mazur


Bieżące informacje na temat pracy w Don Bosco Boys Home znajdują się na stronie http://dom-ghana.blog.swm.pl

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska