Dzisiaj jest sobota, 31 lipca 2021 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 46 z dnia 15.11.2011

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Zamek znów gminny
Debata o wiatrakach
Kto z Bocianem?
Gospodarka czy rabunek?
Nie wypadłam źle
Zaraz trzeci Rocznik!
Zmarła najstarsza chojnianka
O najstarszych cmentarzach chojeńskich
Sputnik nad Gryfinem
„Wygnańcy” wracają
W Dolinie Miłości nie tylko miłośnie
Pokazali, co najlepsze
Powrót do tradycji
Sport

Nie wypadłam źle

Rozmowa z wójt Bań Teresą Sadowską

„Gazeta Chojeńska”: - Jest Pani zadowolona ze swego wyniku wyborczego? (T. Sadowska startowała do sejmu z listy PO, uzyskując 1080 głosów, co dało jej w powiecie trzecie miejsce spośród 16 kandydatów. Na pierwszej pozycji był Paweł Mucha z PiS – 2915 głosów, a drugi był Artur Nycz z SLD – 1133).
Teresa Sadowska: - Spodziewałam się, że dostanę więcej.
- Na jakiej podstawie? Przecież Pani nie prowadziła żadnej kampanii wyborczej.
- Myślałam, że ot tak, pocztą pantoflową da się uzbierać więcej, ale faktem jest, że nie przyłożyłam się do pracy.
- Chyba zdawała sobie Pani sprawę, że robi za „zająca” i dlatego tak małe zaangażowanie?
- Może nie to. Po prostu nie miałam „parcia” na Warszawę.
- Bądźmy realistami. Z tak małego środowiska trzeba byłoby cudu, żeby komuś udało się wejść.
- Sądzę, że gdybym solidnie popracowała, to wynik w takich granicach byłby możliwy. Przecież wystarczyło niewiele ponad 4 tys. głosów. Dla mnie zaszczytem było obdarzenie mnie zaufaniem i umieszczenie na liście bez żadnych zgrzytów.
- Dostała Pani około połowę głosów spoza gminy. Jak to Pani skomentuje?
- Doprawdy nie wiem. Może tak było, jak niektórzy mówili, że nie zagłosowali na mnie, bo chcieli, żebym tu została?
- Czyli reasumując, jest Pani zadowolona połowicznie.
- Myślę jednak, że trochę ludzie mnie lubią, bo patrząc na kampanię Pawła Muchy czy Artura Nycza, na te plakaty, billboardy - wszystko poobklejali! - i ich zaangażowanie, to nie wypadłam źle.
- Jaki był powód odwołania Barbary Ignaczak z dyrektora domu kultury?
- Nałożyło się wiele spraw, począwszy od tego, że nie wiedziałam o prawdziwych przyczynach jej odejścia z Chojny, np. tego, że została odwołana. Podczas rozmowy ze mną nie powiedziała prawdy, mówiąc, że dlatego odeszła, bo odszedł jej szef. Miała piękne rekomendacje, poparcie wysoko postawionych osób, ale potem szybko się okazało, że nie wszystko dzieje się tak, jak powinno.
- A konkretnie?
- Już od początku pani dyrektor robiła dziwne rzeczy, np. wertowała dokumenty swojej poprzedniczki, umowy itp., dopatrując się jakichś nieprawidłowości. Zwracała uwagę na drobiazgi. To nie było absolutnie w zakresie jej obowiązków. Zleciliśmy zewnętrzną kontrolę naszych jednostek i żeby było śmieszniej, to właśnie biblioteka i centrum kultury wypadły najlepiej. Ponadto gdy organizowała festyn na Ziemi Bańskiej, to było widać jak na dłoni, że zlecenia są robione pod swoich ludzi. Podobnie było przy organizacji dożynek. Niby to nie są gminne pieniądze, bo z projektu unijnego, ale nie mogłam patrzeć na takie marnotrawstwo: 60 tys. złotych za parę godzin - gaża dla koordynatora (wie pan chyba, o kogo chodzi) itp. W naszej gminie zostało może 2-3 tysiące złotych, a reszta poszła gdzieś do Chojny, Morynia. Taki drobny przykład: za zrobienie projektu graficznego zaproszenia ktoś wziął 500 zł. Do tej pory takie rzeczy robione były właściwie bezkosztowo, bo ktoś dostał kilka złotych na materiały, pobawił się i zrobił. Ponadto w domu kultury wytworzyła się jakaś dziwna, niezdrowa atmosfera. To już odrębna historia. W każdym razie zawiodłam się na pani dyrektor i musiałam dać jej wypowiedzenie.
- Będzie nowy konkurs?
- Jeszcze nie podjęłam decyzji. Na razie obowiązki dyrektora pełni pracująca w MCTKiS Anna Wlozińska.
- Wyniki nauczania w waszej gminie drastycznie obniżyły się. Szkoła w Swobnicy kiedyś zupełnie nieźle sobie radziła, a obecnie wypadła tragicznie.
- To jest smutne, bo przecież realizujemy duży projekt wyrównywania szans, a efekt jest odwrotny. Miałam naradę z dyrektorami i tłumaczenie jest mniej więcej takie, że trudny rocznik, dzieci nie chcą się uczyć itp.. Ale przecież inne szkoły są w podobnej sytuacji, a efekty są niewspółmiernie lepsze. Mówiąc półżartem, nieraz zakrawa to na dywersję. Dopatrując się przyczyn poza szkołą, nie podoba mi się duża absencja dzieci na zajęciach w związku z rozgrywkami sportowymi. Bardzo się cieszę z naszych sukcesów, ale dobrze byłoby, gdyby większość imprez organizowana była w dni wolne od nauki, bo gdy jakiś uczeń wybija się w sporcie, to w małej szkole praktycznie nie ma go na lekcjach. Niektórzy rodzice już się buntują. Ponadto nauczyciele też powinni zwracać uwagę na to, że kto nie umie pogodzić sportu z nauką, tego nie należy angażować. Dyrektor SP w Swobnicy przesłał mi program, jaki chcą realizować, opracowany przez zespół przedmiotowy. Mają być między innymi próbne testy dwa razy w miesiącu, intensywniejsza praca z uczniami pod kątem przyswajania wiadomości i szereg innych poczynań. Dyrektor jest bardzo zaangażowany w pracę szkoły, ale może przyczyna tkwi w tym, że jest za miękki? Ogólnie jednak, mając na myśli całą gminę, nie widzę zbyt wielu nauczycieli ambitnych, mocno zaangażowanych. Jest takich kilku, ale praktycznie można ich policzyć na palcach jednej ręki. To odbiło się np. na wynikach w konkursach przedmiotowych. Tu Banie faktycznie się nie liczą.
Rozm. i fot. Tadeusz Wójcik

Wkrótce o innych sprawach związanych z gminą Banie

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska