Dzisiaj jest sobota, 08 sierpnia 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 02 z dnia 10.01.2012

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Nasza Orkiestra
Zwiastun wiosny
Kolejne samorządowe budżety
Wybory w Trzcińsku
Chojeńscy ławnicy niezgodni z prawem
O więzieniach, symbolach i narzędziach władzy sądowniczej w dawnej Chojnie oraz strasznej historii komtura z Rurki słów kilka (2)
Prom nagrodzony
Są już karnety na „Włóczykija”
Pieniądze przekazane
Nie ma ratunku dla spółdzielni

O więzieniach, symbolach i narzędziach władzy sądowniczej w dawnej Chojnie oraz strasznej historii komtura z Rurki słów kilka (2)

Kontynuujemy opis więzień i kar, jakie czekały na sprawców przestępstw w dawnej Chojnie, czyli ówczesnym Königsbergu.

Kuna (Halseisen)
Przy ścianie chojeńskiego ratusza była też zamontowana tzw. kuna (Halseisen) - narzędzie kary, składające się z dwóch obręczy żelaznych, przytwierdzonych łańcuchem do muru i zamykane na kłódkę. W lżejszych karach zakładanej na szyję obręczy nie zamykano lub stosowano tylko kunę na rękę.

Kamień Katowski (Bädel-Stein)
Na Rynku przed ratuszem, po drugiej stronie figury Rolanda, naprzeciw wejścia do ciemnicy (finster Keller) leżał potężny głaz narzutowy, płaski, wysoki i szeroki jak stół. Mogło i sześć osób na nim stanąć. Nazywano go Bädel- albo Bütel- lub Raack-Stein, czyli Katowski Kamień. Kiedyś zapewne służył katu w jego strasznych czynnościach. W czasach Augustina Kehrberga (1668-1734) był to już jednak tylko punkt spotkań miejscowych łobuzów i hultajów, którzy wyprawiali przy nim rozmaite brewerie, a leniwa służba tu właśnie podrzucała martwe zwierzęta: świnie, psy i koty, na co skarżył się radzie kat miejski, do którego obowiązków należała też troska o czystość miasta. Aby zakończyć te „gorszące spectacula”, rada zdecydowała, że kamień zostanie zakopany. Stało się to najprawdopodobniej w czasie brukowania Rynku, czyli w 1714 roku. Dodajmy, że brukowanie ulic w Chojnie rozpoczęto w 1704 r., a brukarza ściągnięto aż z Berlina. Pracował w mieście 10 lat przez kilka tygodni w roku i w efekcie jego pracy skupiona wokół Rynku (Markt) reprezentacyjna część miasta wyglądała ładnie, czysto i nowocześnie.

Szubienica wojskowa i chojeńska statua Pasquiniego
Na prawo od posągu Rolanda znajdowała się szubienica wojskowa (Soldantengalgen), a koło niej kolumna z blaszanymi tabliczkami (scriptum famosum) z nazwiskami tych, którym udało się uciec, czyli czymś w rodzaju listów gończych oraz z nazwiskami dezerterów. W mieście nazywano tę kolumnę „statuą Pasquiniego”. Była to aluzja do stojącej w Rzymie, w pobliżu Piazza Navona rzeźby, zwanej „Pasquino”, którą wykorzystywano do przytwierdzania złośliwych satyr. Od niej pochodzi słowo „paszkwil”. Kres königsberskiej „statui Pasquniniego” nadszedł wiosenną nocą 1707 roku, kiedy się zawaliła. Choć powiadano na ucho, że chyba nie bez pomocy stacjonujących w mieście muszkieterów. W 1720 r. rozpoczęto wznoszenie nowej wojskowej szubienicy. Stanęła ona tam, gdzie jej poprzedniczka, prawie w centrum miasta, w pobliżu ulicy Zbożowej (Kornstrasse) - dziś Bolesława Chrobrego.
Szubienica miejska znajdowała się za miastem, na Wzgórzu Szubienicznym (Galgenberg), na którym do dziś stoi Szwedzki Kopiec (u wylotu ul. Szczecińskiej).

Tak osła kary przedstawia Wikipedia
Osioł kary (Strafesel)
Jeszcze w początkach XVIII wieku tuż za ratuszem stał drewniany pręgierz w kształcie osła, który służył do dyscyplinowania szeregowych żołnierzy, ale - jak utrzymywali starcy - kiedyś jazdą na nim karano cudzołożników, wydając ich na hańbę, śmiech i drwinę. Takie „osły” wykonywane były z drewna, a zaostrzony grzbiet obijano dodatkowo blachą, tak więc siedzący na nim delikwent cierpiał nie tylko na honorze. W Toruniu kilka lat temu zrekonstruowano takiego osła i jest on jedną z atrakcji turystycznych miasta.

Miejsca wykonywania wyroków
Wykonywanie wyroków odbywało się na Wzgórzu Szubienicznym (Sądowym) - niem. Galgenberg. Ale dzieciobójczynie, zaszyte w worek, zrzucał kat z mostu (zwanego Büttelbrücke albo Bädelbrücke) do Rurzycy - w miejscu, w którym wpływa do niej Wrzośnica.
Młodociani przestępcy byli najczęściej skazywani na karę chłosty. Wykonywał ją pachołek miejski (diener), ale mogli uczynić to też rodzice bądź nauczyciele.

Czarownice
Czarownice pochodziły w większości z należących do miasta wsi. O czary oskarżali swe sąsiadki zazwyczaj zabobonni chłopi, uważając, iż sztuczkami diabelskimi pozbawiają ich krowy mleka bądź w inny sposób uprzykrzają życie wspólnocie. Dopiero dekret króla Fryderyka Wilhelma I z 1715 roku zakazał procesów o czary.

Kary kościelne
Były sprawy, które wymagały obecności osób duchownych i kary kościelnej (Kirchenbüsse). Po odsiedzeniu wyroku sprawca musiał stawić się w określoną niedzielę przed nabożeństwem w kościele. Wychodził po niego duchowny (pastor) i wprowadzał do kościoła. Pokutnik zajmował miejsce, z którego był widziany przez całą wspólnotę. Po zakończeniu kazania, nawiązującego do czynu przestępcy, pokutnik klękał na oba kolana i odpowiadał z powagą i widocznym przygnębieniem (taki wyraz twarzy był wymagany przez prawo) na zadawane mu przez pastora pytania. Na koniec musiał solennie obiecać poprawę. Pastor zwracał się do obecnych z pytaniem, czy zgadzają się na powrót winnego do wspólnoty. Chóralne „tak” oznaczało wybaczenie i szansę. (cdn.)
Joanna A. Kościelna

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska