Dzisiaj jest wtorek, 19 października 2021 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 44 z dnia 29.10.2013

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Mamy liderkę Pomorza
Budżet obywatelski podzielony
Skąd brać uczniów?
Szelążek za Konarskiego i Terebeckiego
Zwycięski Sinatra z Budzynia
Chojeńskie podatki
Burmistrz może kupić mieszkanie
Salus chce budować przychodnię
O dziejach Czartoryi
Wielka Grabież w Dolinie Miłości
Listy po referendum w Chojnie
Sport

Listy po referendum w Chojnie

„Świat nie jest czarno-biały”
Proszę o zamieszczenie mojej odpowiedzi do artykułu „Świat nie jest czarno-biały”, zamieszczonego w „GCh” nr 43.
Świat może nie jest czarno-biały, jak Pan napisał w swoim artykule, ale wiele spraw, które podnosiliśmy przed referendum i będziemy podnosić, jak najbardziej tak. Weź-my pierwszy z brzegu przykład, a mianowicie brak porządkowania od kilku lat gospodarki ściekowej w mieście lub rozwalające się zabytki i mury obronne, jeszcze do tej pory nieoświetlone. To pod wpływem referendum, jak trafnie zauważył Pan Konopka, burmistrz słabo zaktualizował dokumentację opracowaną jeszcze w 2006 roku przez poprzedników i poinformował o złożeniu po 7 latach wniosku do Funduszu Norweskiego.
Określenie przez pana, zawsze walczącego z wykluczeniem i nietolerancją, jakoby osoby organizujące referendum miały trefne nazwiska, jest nie tylko niegrzeczne i niesmaczne, ale nas, mieszkańców, stawia pan na marginesie. To ten sam język, którego używa przewodniczący Rady Miejskiej, emerytowany nauczyciel, mówiąc o nas jako szumowinach. Mnie za mój język krytykowano, chociaż nigdy nikogo nie obrażałem.
Inaczej niż Pan oceniam wynik referendum. Skorzystało na nim wiele środowisk. Chociażby mieszkańcy „Pekinu”, gdzie wycofano się z podwyżek za centralne ogrzewanie. Oczywiście, rozważaliśmy zatrzymanie się po zebraniu podpisów, zdając sobie sprawę, że trudno będzie porwać do pójścia na referendum 30% mieszkańców z przyczyn, które pan wymienił, a przede wszystkim strachem przed jawnością. Jednak nawet zebranie 1 700 podpisów było lekceważone przez burmistrza i jego ekipę, a przyspieszenie nastąpiło dopiero po decyzji komisarza wyborczego o ogłoszeniu referendum. Burmistrz nawet po raz trzeci otwierał tę samą inwestycję w szkole na lotnisku. Zlecił wykonanie prac, za które wykonawcy dostaną zapłatę dopiero w przyszłym roku, bo brak jest środków.
My jednak nie zasypujemy gruszek w popiele, ponieważ jesteśmy mieszkańcami naszej gminy i nie wstydzimy się swoich nazwisk. Chcemy, żeby zwykli mieszkańcy nie musieli się bać władzy, być przez nią ścigani, a przedsiębiorcy mogli spokojnie prowadzić swoje firmy, a nie włóczyć się po sądach z gminą lub jej przedstawicielami. Chcielibyśmy, aby nasza gmina była dla wszystkich mieszkańców, a nie wybrańców.
Stanisław Kabat


Moje refleksje poreferendalne
Byłem przeciwnikiem trwonienia publicznych pieniędzy na ambicjonalno-polityczną hucpę referendalną w Chojnie – wyraziłem to publicznie, m.in. na łamach „Gazety Chojeńskiej”. Pisałem: „Wolałbym, aby za pieniądze publiczne przeznaczone na referendum powstał plac zabaw, a nie żeby były karmione ambicje polityczne kilku osób...”). Dzisiaj mówię „sprawdzam”: ile ta zabawa kosztowała podatników i kto za tym stał? Bo chyba mieszkańcom gminy - w tym mnie - należą się jakieś wyjaśnienia? Kto spowodował konieczność wydatkowania bez sensu 16 151,52 zł z pieniędzy podatników? To tylko wydatki bezpośrednie (na podstawie rachunków), bo nie ma w tym kosztów poniesionych: przez budżet państwa na druk kart do głosowania (Państwowa Komisja Wyborcza), na pracę ludzi, przygotowanie lokali wyborczych, opłaty za media, dyżury policji, straży miejskiej czy straży pożarnej. Dane sprawdziłem w gminie. Takie wydatki zafundował mieszkańcom komitet referendalny w składzie: Rafał Skrzypek - nauczyciel wf w gminnej szkole w Krzymowie (obecnie na pełnopłatnym rocznym urlopie), Sławomir Błęcki - też pracownik budżetówki gminnej - instruktor CK w Chojnie, prezentujący się niegdyś w internecie jako członek PiS, Jarosław Przygoda - były pracownik gminnej szkoły w Brwicach, Stanisław Kabat - niegdyś świadczący odpłatne usługi w ramach przewozów szkolnych w gminie, Kazimierz Kostański - lokalny polityk PSL, Witold Rąpała - b. prezes PUK w Chojnie, obecnie w KRUS, lokalny polityk PSL, Jowita Matunin - Setpol, Paweł Matunin - Setpol, Adam Błaszkiewicz z Grzybna (dane z internetu). Czytałem w mediach, kto jest szarą eminencją dla tej grupy, a kto jej zapleczem medialnym. Smutek człowieka ogarnia, gdy obserwuję, jak i kto - zamiast pracą na odpowiedzialnym stanowisku w powiecie - zajmuje się realizowaniem swoich różnych egoistycznych fobii i kompleksów... Referendum było absolutną porażką jego inicjatorów: na 11 169 mieszkańców uprawnionych do głosowania do urn poszło tylko 1 000 osób, a z tego 851 głosowało za odwołaniem burmistrza, a 123 przeciw, co oznacza, że referendum nie poparło nawet tylu ludzi, ilu podpisało się pod wnioskiem o jego zwołanie (ok. 1 500 podpisów).
W tej sytuacji kreowanie na „bohatera” pełnomocnika inicjatorów referendum R. Skrzypka - za to, że złożył mandat radnego - jest tragikomiczne. Użalanie się niektórych internautów nad tym, że „teraz, bez Rafała Skrzypka, nie będzie opozycji w Radzie Miejskiej Chojny”, jest dziwne, bo przecież opozycja ma to na własne życzenie. A nie należy zapominać, że inny członek komitetu referendalnego - radny Jarosław Przygoda przecież nie złożył mandatu radnego. Poza tym ja inaczej zapamiętałem „szlachetność” R. Skrzypka. Sądzę, że lepiej ode mnie pamiętają go panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Mętnie, które zarówno R. Skrzypek, jak i S. Kabat obrażali na publicznych spotkaniach w Mętnie i w Krzymowie. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Jako mieszkaniec gminy chciałbym wiedzieć, czy członkowie komitetu referendalnego, którzy urządzili publiczną chłostę burmistrzowi, urzędnikom, pracownikom jednostek organizacyjnych gminy, mają coś do opowiedzenia na swój temat w dziedzinie: korzystania z bonifikat przy zakupie lokali gminnych, czy organizacje pozarządowe, w których są zrzeszeni, korzystały i korzystają z dotacji gminnych, czy realizowali odpłatnie na zlecenie gminy umowy zlecenia i zamówienia lub czy np. korzystali nieodpłatnie z gminnych obiektów. O tym nie usłyszeliśmy jako mieszkańcy ani słowa. Nie było też słowa o tym, „kto i co w zamian”, gdyby referendum się udało ani jakimi osiągnięciami w pracy na rzecz mieszkańców mogą pochwalić się inicjatorzy referendum. Tego nie usłyszeliśmy, ale kłamstw replikowanych setki razy, powielanych w ulotkach i powtarzanych przez megafon - było tyle, że większość mądrych ludzi zachodziła w głowę, jak w ogóle można poświęcać tyle czasu i zaangażowania na ich wymyślanie.
Na koniec chciałbym zadać publicznie osobiste pytanie osobie, która czynem i słowem wspierała komitet referendalny: Pani Sołtys Krzymowa, Anno Komorzycka, Aniu, co się z Tobą stało? Czego Ci brakuje w działaniach burmistrza A. Fedorowicza, że od 2010 r. intensywnie działasz przeciwko niemu? Z perspektywy mojego zamieszkiwania w innej wsi – nie mogę tego zrozumieć. W Krzymowie gmina wybudowała i wyremontowała świetlicę, dofinansowuje zagospodarowanie jej otoczenia, pracujesz w gminnej szkole, zadbanej, wyremontowanej i poddanej termomodernizacji, gmina dofinansowuje działania klubu sportowego Klon Krzymów, macie boisko piłkarskie, przy udziale gminy był remontowany wasz kościół, na terenie waszego sołectwa działa kilka organizacji pozarządowych, dysponujecie swobodnie środkami gminnego funduszu sołeckiego, gmina dała pieniądze na remonty drogi powiatowej, na chodniki i kanalizację deszczową w Krzymowie... Czego jeszcze oczekujesz, skoro postanowiłaś wspierać tych, dla których to wszystko, co się wydarzyło i wydarza - zawsze jest podsumowywane stwierdzeniem: „burmistrz nic nie robi”? Czy oczekujesz od obiecywaczy i krytykantów, że będą dzielić w Krzymowie przysłowiowe, ale wirtualne złote jajka? Czy może chodzi tylko o niezrealizowane osobiste ambicje pani sołtys, a nie o A. Fedorowicza i gminę? Jako człowiek, który darzył Cię sympatią, czuję się zakłopotany i rozczarowany...
Andrzej Rajfur - emerytowany nauczyciel, mieszkaniec Mętna

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska