Dzisiaj jest wtorek, 29 września 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 26 z dnia 25.06.2019

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Kolejny krok w stronę ożywienia mostu
Unia nie zgadza się na opłaty
Ostrzeżenie dla oszustów-trucicieli
Absolutoria w powiecie i w Moryniu
Migawki z Dni Cedyni
Jarmark Widuchowski nad Odrą i nie tylko
Trzcińskie Spotkania z Historią
Sport

Ostrzeżenie dla oszustów-trucicieli

Mniej więcej połowa mieszkańców nierzetelnie zajmuje się produkowanymi przez siebie ściekami, oszukując gminę i zatruwając środowisko. Takie wnioski wypływają z informacji, przedstawionej 14 czerwca na sesji Rady Gminy Widuchowa przez dyrektora tamtejszego Zakładu Gospodarki Komunalnej Zbigniewa Pankiewicza.

Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Widuchowej Zbigniew Pankiewicz
– Budujemy w Widuchowej nową oczyszczalnię, praca wre. Mam nadzieję, że – zgodnie z harmonogramem – będzie otwarta pod koniec roku. W związku z tym faktem postanowiłem zrobić zestawienie odprowadzanych ścieków, które oczyszczalnia może przyjąć – mówił na sesji dyrektor Pankiewicz. – Wziąłem się za porządki i zrobiłem trochę rewolucję w gminie. O ile mieszkańcy Widuchowej i Krzywina w większości przypadków są podłączeni do systemu kanalizacji i odprowadzają ścieki regularnie, o tyle pozostali mieszkańcy dzielą się na przyzwoitych i mniej przyzwoitych. Część robi sobie przerwy w odprowadzaniu ścieków, a część w ogóle nie odprowadza. Porównałem ilość pobieranej wody i odprowadzanych ścieków, po kolei poszczególne adresy wszystkich naszych klientów. Różnice są bardzo duże. Są takie lokalizacje, jak np. wspólnoty w Lubiczu czy w Dębogórze, gdzie te ilości są zbliżone. Natomiast są bardzo duże różnice w indywidualnych domach i gospodarstwach oraz mniejszych blokach. Np. jeśli ktoś pobiera w ciągu roku 100 metrów sześciennych wody, a odprowadza 3 metry sześc. ścieków, to coś jest nie tak. Albo gdy pobiera 200 m, a nie odprowadza ścieków w ogóle. Czyli de facto mam dane, że ktoś popełnił przestępstwo albo wykroczenie, w zależności od skali. W porozumieniu z panią wójt sukcesywnie wysyłam do wszystkich mieszkańców informacje o tym, ile pobrali wody i ile mają odprowadzić ścieków – kontynuował Z. Pankiewicz. – Wysyłam po to, żeby zastanowili się, co robią, bo może nie zdają sobie sprawy z tych dysproporcji. Każdy, kto jest podłączony do kanalizacji, płaci za tyle ścieków, ile zużył wody, chyba że ma podlicznik na wodę bezpowrotnie zużytą. Gdy ktoś ma zbiornik bezodpływowy i pobiera 500 m sześc. wody, to powinien odprowadzić 500 m sześc. ścieków. Chyba że jest w stanie udowodnić, że część wody poszła na podlewanie ogrodów, sadów, upraw. Pisma są sformułowane w taki sposób, że na razie proszę o wyjaśnienie. Ale to jest pierwszy etap. Wszyscy mieszkańcy dostaną informację o tym, jak wygląda ich bilans, chyba że z zestawienia wynika, że wszystko jest w porządku. Ale takich indywidualnych mieszkańców jest naprawdę niewielu. Muszę sukcesywnie doprowadzać do wywozu szamb z miejsc, gdzie tego nie robiono, bo nasza oczyszczalnia musi te szamba przyjmować w odpowiedni sposób. Są ludzie, którzy się dopiero po trzech czy czterech latach zgłaszają. To, co tam siedzi, to jest masakra. W związku z tym nie mogę tego przyjąć w każdej ilości, bo to zabije oczyszczalnię. Dlatego trzeba to robić sukcesywnie. I dlatego niektórzy dostali pisma już kilka miesięcy temu, a niektórzy dopiero dostaną. Jeśli ktoś nie zgadza się z otrzymaną informacją, to ma możliwość wyjaśnienia. Zdarza się, że ktoś robi awanturę, bo nie widzi problemu, bo ma ogród czy sad. Ale pokazuję mu wtedy, że był metr lub trzy metry sześcienne ścieków wywiezionych w ciągu roku. Na pustyni ludzie produkują więcej ścieków – ocenił dyrektor komunalki.

– To jest pierwszy etap. Gdy spowodujemy, że mieszkańcy powywożą te najtrudniejsze do oczyszczenia ścieki, to nowa oczyszczalnia ma przyjmować już ścieki bieżące – informował na sesji Z. Pankiewicz. – To nie jest tak, że pogroziłem tylko palcem. Nie odpuszczę! Za mną stoi prawo. Ten, kto nie odprowadza ścieków, łamie kilka ustaw: o utrzymaniu porządku w gminie, o ochronie środowiska, ustawę o wodach polskich i prawo budowlane. Gdy jest podejrzenie nieszczelności szamba, ja mam obowiązek poinformować o tym inspektora nadzoru budowlanego, a on ma obowiązek sprawdzenia obiektu i przeprowadzenia ekspertyzy na koszt właściciela. Jeśli ktoś to robi celowo, a wiem, że niektórzy tak robią, to musi się liczyć z tym, że nie skończy się tylko na tych pismach. To na razie takie grzecznościowe upomnienie i właściciel nieszczelnego szamba ma czas na doprowadzenie się do porządku, czyli na uszczelnienie szamba albo wybudowanie nowego lub przydomowej oczyszczalni. Budujemy nową oczyszczalnię. Połowa gminy płaci regularnie i solidarnie. To nie są małe pieniądze. Wspólnoty w Lubiczu czy Dębogórze wydają rocznie po kilkadziesiąt tysięcy złotych na wywóz ścieków. ZGK na oszustwach mieszkańców traci kilkaset tysięcy rocznie. Za oczyszczalnię płacą ci, którzy regularnie wywożą. Państwo wiedzą, jaki jest zapach, gdy się przejeżdża przez niektóre miejscowości. Tajemnicą poliszynela jest, że w niektórych miejscach są porobione przelewy. Ja te miejsca odkrywam. Gdy stwierdzimy ponad wszelką wątpliwość, że ktoś nielegalnie podłączył swoje szambo albo kanalizację do kanalizacji deszczowej, będzie podlegać karze grzywny do 10 tysięcy złotych. Tego też będę pilnować. Żeby ten system miał ręce i nogi, wszyscy mają w nim solidarnie uczestniczyć. Wtedy będzie można mówić o sprawiedliwości - oznajmił dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Widuchowej Zbigniew Pankiewicz.


Ciekawe, jak ta sytuacja wygląda w innych gminach i czy próbuje się tam kompleksowo egzekwować obowiązki mieszkańców w zakresie gospodarki ściekami i odpadami. Aż strach myśleć...
(tekst i fot. rr)

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska