Dzisiaj jest wtorek, 29 września 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 39 z dnia 29.09.2004

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Trzy medale Chilewskiej
Ekointegracja w Widuchowej
Korczak jest nasz
Będzie płyta z wierszami dla dzieci
Dogonić Woronina
Wyniki biegów w Krzywinie
Piłka nożna

Ekointegracja w Widuchowej

Przed tygodniem pisaliśmy o polsko-niemieckim Ekojarmarku, zorganizowanym przez Ośrodek Inicjatyw Proekologicznych "Stary zagon" w Widuchowej. Była to już druga tego rodzaju impreza, bo pierwszy jarmark miał miejsce w październiku 2003 roku.


Gospodarze Ekojarmarku - Saba i Jens Kellerowie

Wiele osób chciało skosztować ziołomiodów i win Marka Kozaneckiego z Gryfina


Ubiegłoroczna inauguracja, pomimo dużego wysiłku organizatorów, wypadła dość blado, bo nie dopisała pogoda (zbyt późna pora) i była chyba za skąpa informacja. To doświadczenie zaowocowało i w tym roku jarmark okazał się jedną z najlepiej zorganizowanych i udanych imprez w okolicy. Jest to niewątpliwa zasługa Saby i Jensa Kellerów, którzy potrafili zarówno po naszej, jak i po drugiej stronie Odry zachęcić do udziału pokaźne grono osób zainteresowanych zdrową żywnością i ekologią. To nie przyszło tak łatwo, bo po drodze trzeba było wykonać dużą pracę. Pisaliśmy o kilku udanych inicjatywach, zrealizowanych przez Stary zagon. Przez cały rok rodził się więc klimat do finalnej imprezy.

Jak już pisaliśmy w poprzednim numerze, wypadła ona okazale. Było to zarazem coś więcej niż promocja i pokaz wybranych produktów. W czasie ekojarmarku zaprezentowali się rodzimi twórcy z obrazami, rzeźbami, wyrobami rękodzielniczymi.

Na literackiej łące można było posłuchać po polsku i po niemiecku prozy XIX-wiecznego pisarza Theodora Fontane
Była okazja do prezentacji okolicznych zespołów tanecznych, talentów plastycznych itd. Bardzo ważnym elementem była także regionalna integracja. Spotkać można było ludzi z pobliskich miast i wsi niemieckich. Przy stoiskach handlowych próbowano (nieraz z wielkim trudem) przekazywać receptury kupowanych wyrobów.

Kto by pomyślał, że jest aż tyle odmian pomidorów?
Jednak chyba najważniejsze było to, iż udało się stworzyć rodzinną atmosferę. Na jarmarku wszyscy się dobrze czuli. A więc do zobaczenia za rok!

Tadeusz Wójcik, fot. tw, rr

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska