Dzisiaj jest czwartek, 01 października 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 2 z dnia 10.01.2006

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Ostro zagrali!
10 lat za zabicie dziecka
Kontrowersje wokół prywatyzacji ZEDO
Zdarzyło się w roku 2005
Kto dostanie bociana?
Chojna zazdrości hali
Widuchowa: w Krzywinie boiska czy hala?
Niestety, o polityce...
Najlepszy rok Hermesa

Chojna zazdrości hali

Przed tygodniem pisaliśmy o dyskusji, jaką wywołała na ostatniej ubiegłorocznej sesji Rady Miejskiej w Chojnie sugestia Janusza Salamończyka, żeby w nowym roku zainicjować poszukiwanie pieniędzy na rozpoczęcie w mieście budowy hali sportowo-widowiskowej. Pomysł ten skrytykował ostro Jerzy Karaczun, którzy przekonywał, że jest to niepotrzebne, gdyż w Chojnie każda szkoła ma salę gimnastyczną.
- Chcę zasygnalizować tę sprawę elegancko, bo mógłbym w imieniu klubu złożyć poprawkę do budżetu i poprosić pana burmistrza, żeby w swoim biuletynie napisał, kto głosował przeciw - zareagował Salamończyk.
Głos w dyskusji zabrał też burmistrz Wojciech Konarski: - W Szkole Podstawowej nr 2 są dwie sale. To chyba jedyna szkoła w powiecie z dwoma salami. Są różne pomysły - kontynuował. - Wiąże się to m.in. z planami nowego właściciela restauracji "Piastowska", który chce w pobliżu zbudować korty, basen. A może wziąć pod uwagę budynek po kinie?
Burmistrz oznajmił, że być może da się wykorzystać projekt z Mieszkowic, gdzie kilka lat temu zbudowano halę z wykorzystaniem elementów hangarów z byłego chojeńskiego lotniska. - Chojna ma jeszcze te elementy - zaznaczył i dodał, że można by działać wspólnie ze starostwem. - Ta sprawa będzie kontynuowana - zadeklarował.
Na niektóre pomysły burmistrza kubeł zimnej wody wylał wiceprzewodniczący rady Andrzej Kubowicz: - Basen, korty... Pan wie, panie burmistrzu, że to nie będzie dla nas - ocenił plany właścicieli "Piastowskiej". Przypomniał też, że co najmniej 25-metrowy basen miał powstać w niedoszłym szpitalu przy ul. Ogrodowej. - Teraz ma to być sprzedane, prawdopodobnie razem z tym pomysłem. A dobrze byłoby, żeby po tej kadencji coś zostało, przynajmniej projekt - stwierdził.
Burmistrz odparł, że nie słyszał o pomyśle sprzedaży tego obiektu i dodał, że cały czas jest koncepcja wykorzystania go do celów medycznych.

Taki obiekt, jak niedawno otwarty w Trzcińsku, byłby wymarzony np. dla III-ligowych siatkarzy Odry Chojna
Głosy o potrzebie budowy w Chojnie hali z prawdziwego zdarzenia słychać coraz częściej, zwłaszcza gdy mieszkańcy patrzą z zazdrością na dużo mniejsze miasteczka w powiecie (Mieszkowice, Widuchowa, ostatnio Trzcińsko), gdzie już funkcjonują takie nowoczesne obiekty. Owszem, szkoła na Lotnisku ma dwie sale, ale po przedzieleniu kotarami hal w Widuchowej czy Trzcińsku do dyspozycji stają trzy czy nawet cztery sale. W gminie Chojna jest co prawda duża hala w Nawodnej, ale nie jest żadną tajemnicą, że to pomyłka architektoniczna: brak miejsc dla publiczności, kiepskie wyposażenie techniczne, fatalna akustyka uniemożliwiająca wykorzystanie obiektu do celów kulturalno-artystycznych, no i sztywna, twarda posadzka, niekorzystnie odziaływująca na zdrowie ćwiczących i grających. Problem z posadzką ma też szkoła na Lotnisku.
Żeby w Chojnie powstała hala, niezbędnych jest kilka elementów: oczywiście pieniądze plus dobrze napisane wnioski unijne, ale także klarownie wyznaczone przez władze gminy priorytety i kierunki działania. Na razie zbyt często górę biorą doraźne interesy. Ale być może najważniejsze jest istnienie środowiskowego lobby, tworzonego przez nauczycieli wf, rodziców, radnych czy też zwykłych mieszkańców, którym "nie jest wszystko jedno", którzy mają pomysły i chcą je realizować. Na razie takiej grupy jeszcze nie widać. I dopóki jej nie będzie, to rację będzie miał radny Karaczun: powstanie zagrożenie, że wydane na halę pieniądze zostaną zmarnowane, bo obiekt może być niewykorzystany.
Robert Ryss, fot. tw

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska