Dzisiaj jest poniedziałek, 28 września 2020 r.
Transodra Online
Rocznik Chojeński
Znajdziesz nas na Facebooku
„Gazeta Chojeńska” numer 17 z dnia 24.04.2007

Prezentujemy tu wybrane teksty z każdego numeru.
Wszystkie artykuły i informacje znajdują się w wydaniu papierowym.
Chojna chce przejąć obie szkoły ponadgimnazjalne
Widziałam na własne oczy
Ukraińcy chcą rozwoju
Ze środowiskiem jest nieźle, będzie gorzej
Banie i Trzcińsko w EDON
Program Dni Gryfina 2007
Piosenka angielska i punk rock
Znów pobiegniemy
Nie tylko maraton
Piłka nożna

Nie tylko maraton

Dębno ma klasę

Zdzisław Wawruszczak z Mieszkowic
Wspominaliśmy tydzień temu o wielkiej dębnowskiej imprezie, czyli Mistrzostwach Polski w Biegu Maratońskim. Dziś więcej informacji ze stolicy maratonu - tak bowiem półoficjalnie określa się to miasto. Już od paru lat niektóre metropolie zabiegały o przeniesienie tej prestiżowej imprezy do siebie, oferując większe pieniądze na nagrody, lecz Dębno skutecznie się broni i PZLA chyba nie będzie zmieniać gospodarza, bo nie ma powodu. Gdy zapytałem wielokrotnego bywalca polskich i zagranicznych maratonów, jak ocenia dębnowskie mistrzostwa - powiedział, że pod względem organizacyjnym tu jest perfekcja i inni muszą się jeszcze dużo uczyć. Oczywiście parę miast przebija Dębno pod względem ilości startujących, lecz wiąże się to z możliwościami finansowymi, zapleczem hotelowym itp. Impreza mistrzowska nie musi jednak bić rekordów masowości.
W niedzielę 15 kwietnia pogoda była prawie optymalna i krajowa czołówka liczyła na mocne wejście w sezon. Sądzono, że z pewnością ktoś złamie granicę 2 godz. 15 min. i tym samym uzyska wyznaczone przez PZLA minimum na Mistrzostwa Świata. Jednak nie wiadomo, dlaczego zawodnikom zabrakło trochę do założonego planu. Zapewne związane było to z gorszą dyspozycją naszego najlepszego maratończyka ostatnich lat, ubiegłorocznego zwycięzcy Rafała Wójcika, który zdołał utrzymać ostre tempo tylko do połowy dystansu i wywalczył jedynie brązowy medal z czasem o ponad 3 minuty gorszym niż rok temu. Po nim ciężar biegu wziął na siebie ubiegłoroczny wicemistrz Polski Paweł Ochal z Solca Kujawskiego, który zwyciężył z ponad 20-sek. przewagą nad Henrykiem Szostem z Oleśnicy, uzyskując czas 2 godz. 15 min. 31 sek. Sporą niewiadomą był start czarnoskórego "luzaka" - Kenijczyka Juliusa Kilimo, który startował pierwszy raz w maratonie. Biegł bardzo lekko, lecz miał trudności z utrzymaniem równego tempa. Gdy po pierwszej pętli mocno "szarpnął" i z łatwością doszedł czołówkę, wszyscy myśleli, że będzie bohaterem biegu. Jednak to odbiło się na końcówce, bo potem wyraźnie osłabł, zajmując dopiero 6. miejsce z dużą stratą do zwycięzcy.
Z kobiet najszybsza była Białorusinka Natalia Kulesz - 2:40,46, która wyprzedziła o minutę Arletę Meloch z Grudziądza i o ponad 3 min. Agnieszkę Lewandowską z Kowalewa Pomorskiego.

Maraton to jedyna konkurencja niewymagająca limitów kwalifikacyjnych do Mistrzostw Polski, więc siłą rzeczy starowało wielu amatorów biegających rekreacyjnie. Ze szczególną uwagą obserwowaliśmy zawodników z naszego terenu. Trzeba z satysfakcją odnotować, że było ich niemało. Bogate tradycje biegowe ma Dębno i chyba padł tu swoisty rekord, bo z gminy tej wystartowało aż 17 zawodników na czele z przewodniczącym Rady Miejskiej Andrzejem Brzozowskim, który zaliczył już kilka maratonów. Najwyżej sklasyfikowanym dębnianinem był znany nam od lat Tomasz Chawawko (15. miejsce), który obecnie specjalizuje się w biegach wielogodzinnych - setkach itp. Bardzo wysokie 20. miejsce zajął Kamil Podbereski (Cychry), a tylko o 5 pozycji dalej był jego ojciec Józef. Rywalizacja ojca z synem (na tak wysokim poziomie) znana jest już w całej Polsce. Jak zwykle w maratonie dębnowskim nie zabrakło reprezentantów Gryfina, ale prawdziwą furorę zrobili nowicjusze z Mieszkowic. Przygotowywali się od dawna do tej imprezy i zdali egzamin celująco. Doskonale pobiegł Zdzisław Wawruszczak, zajmując 124. miejsce (bieg ukończyło 450 osób) z czasem 3:19,51 sek. Trzeba tu dodać, że pan Zdzisław ma już 51 lat. To niebywały talent. 140. pozycję zajął znany społecznik, nauczyciel wf i radny powiatowy Bogusław Kozioł (3:24,29). Kto orientuję się trochę w biegowej branży - ten wie, że takich wyników nie da się osiągnąć bez solidnego treningu. Bawiąc się w statystykę, wyłowiliśmy trzeciego w kolejności reprezentanta naszego powiatu. Był nim Rafał Wilk z Gryfina - 235. miejsce. Mamy więc tegorocznych medalistów w lokalnym wymiarze.

Tym razem Jaroszewski
Finiszuje
M. Jaroszewski
T. Chawawko
W tym roku Mieszkowicką Nadodrzańską Dziesiątkę na trasie Gozdowice - Siekierki - Gozdowice wygrał renomowany maratończyk Marek Jaroszewski, któremu w roku ubiegłym zwycięstwo odebrał Kenijczyk Karonei. Obecnie też nasz zawodnik (brązowy medalista ubiegłorocznych Mistrzostw Polski w maratonie) nie był pewny zwycięstwa, bo w Gozdowicach zjawili się zawodowcy (łowcy nagród) z Ukrainy. Prowadzenie na trasie wciąż się zmieniało, lecz ostatecznie Jaroszewski był zdecydowanie lepszy w końcówce i odskoczył kilkadziesiąt metrów. Drugi był Aleksander Hołownicki, a trzeci Władimir Timaszow (obaj Ukraina). Obsada tegoroczna nie była zbyt liczna, bo nazajutrz 15 kwietnia w Dębnie odbywały się Mistrzostwa Polski w Maratonie i sporo długodystansowców postanowiło tam wystartować. Byli jednak prawdziwi twardziele, jak chociażby Tomek Chawawko z Dębna czy Zdzisław Wawruszczak z Mieszkowic, którzy pobiegli bez oszczędzania się w Gozdowicach i za niecałe 20 godzin stanęli na starcie maratonu. Oto kolejne wyniki: 4. Tomasz Chawawko; 5. Piotr Sobczyński; 6. Grzegorz Pluta; 7. Zdzisław Wawruszczak; 8. Tomasz Wierzbicki; 9. Michał Włoch; 10. Danuta Pietruszyńska - pierwsza z dwóch startujących kobiet.
Tekst i fot. Tadeusz Wójcik

do góry
2020 ©  Gazeta Chojeńska